• Papieska intencja
    Papieska intencja

    LUTY 2020:

    Intencja powszechna: o usłyszenie wołania migrantów.

    Módlmy się, aby głos braci migrantów, którzy wpadli w ręce przemytników, pozbawionych skrupułów, był usłyszany oraz wzięty pod uwagę.

  • Porządek mszy

    Niedziela:
    5:15, 7:00, 8:30, 10:00, 10:00 (Brzeziny), 11:30, 17:00

    Dni powszednie:
    6:00, 8:00, 18:30

    Msze dodatkowe w tygodniu:
    W pierwszy piątek: godz. 17.00
    W trzecią środę:  godz. 15.00
    W trzeci piątek:  godz. 15.00

  • Spowiedź

    Od poniedziałku - piątku (do 16.VI):
    od 8.00 - 12.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    Od poniedziałku - piątku (od 17.VI - 31.VIII):
    od 8.00 - 10.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    W sobotę:
    od 8.00 - 8.30 i od 18.00 - 18.30

    W niedzielę:
    pół godziny przed mszą św. o godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00

    W niedziele i świętą nie spowiadamy podczas mszy świętych!

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu
    Adoracja Najświętszego Sakramentu

    Od poniedziałku do piątku:

    od 8:30 do 18:30

     

  • Odwiedziny chorych

    Odwiedziny chorych odbywają się w pierwszy piątek miesiąca od godz. 9.00.

    Chorych, którzy pierwszy raz chcą odwiedzin, należy zgłosić bezpośrednio u proboszcza, wikarych lub w biurze parafialnym.

  • Biuro parafialne
    Poniedziałek:  Nieczynne
    Wtorek: 16.00-17.30
    Środa: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Czwartek: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Piątek: 8.30-9.00
    Sobota: Nieczynne

    Furta klasztorna:

    Poniedziałek - Piątek:   8:00-12:00 i 14:00-17:00
    Sobota: 8:00-12:00

  • Caritas parafialny
    Caritas parafialny

    Osoby potrzebujące używaną odzież mogą zgłaszać się do parafialnego oddziału CARITAS czynnego:

    • w środy od godz. 9.00 – 10.00
    • w I czwartek miesiąca od godz. 16.00 – 17.00.
  • Ochrona danych osobowych w Kościele

    W związku z wejściem w życie 25 maja 2018r. nowych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) odnoszących się także do Kościoła Katolickiego zapraszamy do zapoznania się z niektórymi aspektami praktycznymi.

A A A
WIERNOŚĆ OBIETNICY

Śpiewamy dziś w liturgii drugą część Psalmu 85 (w. 9–14). Nadzieja na Boże miłosierdzie pobrzmiewa w tym tekście już od pierwszych jego wersów (2–7), jednak świadomość licznych grzechów każe psalmiście zawołać: „Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie!” (w. 8). Taki krzyk nie może pozostać bez echa – czyż Bóg nie jest Bogiem obietnicy, którą zawarł z Abrahamem i całym jego potomstwem? Przychodzi więc wizja pociechy: „Łaskawość i wierność spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój” (w. 11).

Schemat wydaje się prosty: z jednej strony mamy grzeszników głośno wołających o miłosierdzie, z drugiej zaś Boga, który musi pozostać wierny własnej obietnicy. Czy zatem Bóg jest niejako zmuszony do wybaczenia człowiekowi? Czy nasza relacja z Nim jest relacją osoby (człowieka) i jakiejś maszynki do produkcji miłosierdzia, z której po naciśnięciu guzika z napisem „Obietnica” musi wypaść odpowiedni dar?

Słowo Boże chroni nas przed takim myśleniem. Czytamy bowiem: „Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość wychyli się z nieba” (w. 12). Sprawiedliwość, która wychyla się z nieba, to dar przebaczenia – pamiętajmy, że miłosierdzie wobec grzesznika jest dziełem Bożej sprawiedliwości. Ale nim to nastąpi, z ziemi, czyli z naszej strony, powinna wyrosnąć wierność obietnicy, jaką Bóg dał człowiekowi, a ta traktuje go poważnie i daje mu wybór: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30,19–20). Aby otrzymać dar, trzeba być wiernym obietnicy. Cóż stąd, że będziemy wołać o miłosierdzie, skoro wcale – nawet w pragnieniu – nie chcemy Go słuchać? Chrystus przestrzega: „Nie każdy, który Mi mówi: »Panie, Panie!«, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21). Weźmy te słowa na poważnie.


o. Paweł Krupa OP (http://miesiecznik.wdrodze.pl/?mod=archiwumtekst&id=16467)



 

NADZIEJA PRZYCHODZI Z PRZYSZŁOŚCI

Rozpoczyna się nowy rok liturgiczny - okres Adwentu, cykl B. Rozpoczynając go, niejako przyspieszamy nadejście nowego roku Pańskiego 2018. Kiedy coś się kończy i coś się zaczyna, winno to nastrajać nas refleksyjnie, kierować nasze myśli ku ostatecznym, najważniejszym pytaniom: jaki jest cel PRAWDZIWY naszego życia, jaki jest cel stworzonego świata?

Czas Adwentu to okres przygotowania się na świętowanie Bożego Narodzenia. Wcielenie Boga to pierwsza część odpowiedzi na nasze pytania: ludzkość oczekiwała na przyjście Odkupiciela; ludzkość, po drugie, oczekuje na drugie przyjście Chrystusa, które dokona się przy końcu świata. Lektury mszalne w Adwencie mówią właśnie o tych dwóch oczekiwaniach.

A więc tematem adwentowym jest nadzieja na lepsze jutro. Mamy nadzieję, bo jest Bóg. Bóg jest dobry i dobre są Jego zamierzenia względem nas. Wykazuje to historia zbawienia. Bóg dokonał już wielkich rzeczy dla nas. Czego możemy się jeszcze spodziewać w przyszłości?

Celem uświadomienia sobie lepiej zasadności ufnego patrzenia w przyszłość, z której nie wykluczamy Boga, przywołajmy pewne wydarzenie ze świata piłki nożnej. Otóż zespół, w którym grał Maradona, przegrywał dwoma golami. Do końca pierwszej połowy brakowały dosłownie minuty. Kibice byli więc przygaszeni. Czego można się było spodziewać? Ale oto nagle Maradona zdobywa gola, a za chwilę tuż przed końcem pierwszej połowy jeszcze drugiego! Zmieniły się natychmiast nastroje obserwatorów. Nasuwało się oczywiste pytanie: „Jeśli Maradona w ostatnich minutach mógł zdobyć dwa gole uzyskując wyrównanie, to co może zrobić on w drugiej połowie?”

A Bóg, po tym co już dla nas zrobił, co jeszcze może zrobić w przyszłości? Adwent jest więc czasem budzenia nadziei. Nadzieja ta przychodzi ku nam z przyszłości. Jest ona zakorzeniona w Bogu. Świat bez Boga byłby światem smutnym, pozbawionym nadziei. Bóg jest z tymi, którzy się na niego otwierają. Już raz przyszedł w Betlejem i powróci u końca czasów. Ale poza tym On stale nas nawiedza. Spotyka się z nami przy różnych okazjach: w słowie Bożym, w liturgii, w innych ludziach. Także i w naszej śmierci przyjdzie On do nas. Dlatego w czasie Adwentu uczymy się czuwać. Nie chcemy przecież przeoczyć momentu Jego nawiedzenia.


o. Czesław Front



 

WKRÓTCE STANIEMY PRZED SĄDEM BOŻYM I PÓJDZIEMY TAM, GDZIEŚMY SOBIE PÓJŚĆ ZASŁUŻYLI.

Dzisiejsza przypowieść o talentach przypomina nam, że nie jesteśmy panami stworzenia, a jedynie jego zarządcami. Panem stworzenia jest Bóg i to On ustala reguły gry. Wynagrodzi On tych, którzy pomnożą dobro powierzone im przez Właściciela: “Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Mt 25,23). Ukarze zaś Bóg tych, którzy reguł gry nie przestrzegają, a powierzonego sobie dobra nie pomnażają: “A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25,30).

Pan Jezus w Ewangelii świętej wyraźnie więc ostrzega nas, że będziemy musieli zdać przed Bogiem-Właścicielem wszystkiego ścisły rachunek z naszego życia. Rachunek ten zdać nam przyjdzie w godzinie naszej śmierci. Zaraz przy zgonie będziemy osądzeni i albo nagrodzeni wiecznym niebem, albo ukarani wiecznym piekłem. Dobrze wyraża to Youcat 57:

«Sąd szczegółowy czy też indywidualny czeka każdego z nas w momencie śmierci. Sąd powszechny (zwany też Sądem Ostatecznym) będzie miał miejsce w dniu ostatecznym, czyli na końcu świata, podczas powtórnego przyjścia Pana. Umierając, każdy człowiek staje oko w oko z prawdą. Teraz już nie można niczego usunąć czy ukryć, niczego już nie da się zmienić. Bóg widzi nas, wie, jacy jesteśmy. Stajemy przed Jego sądem. W świętej bliskości Boga możemy tylko być „dobrzy" albo nie ma nas wcale – dobrzy, to znaczy tacy, jakich Bóg nas zamierzył, kiedy nas stworzył. Być może będziemy musieli przejść jeszcze proces oczyszczenia, być może od razu będziemy mogli wpaść w Boże ramiona. Być może jednak jesteśmy tak pełni złości, nienawiści, negacji wszystkiego, że na zawsze odwrócimy nasze oblicze od miłości, od Boga. Życie bez miłości jest przecież niczym innym jak piekłem.»  

O tych więc rzeczach ostatecznych mówi Pan Jezus w przypowieści o talentach. Wkrótce staniemy przed tym sądem Boga i pójdziemy tam, gdzieśmy sobie pójść zasłużyli.


o. Czesław Front



 

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

"Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwa ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania. Wiadomo Wam zaś, Czcigodni Bracia, że zbrodnia ta nie naraz dojrzała, lecz już od dawna ukrywała się w duszy społeczeństwa. Zaczęło się od odmawiania Chrystusowi naczelnej władzy nad wszystkimi narodami. Potem odmówiono Kościołowi prawa, z woli Chrystusa pochodzącego, nauczania rodzaju ludzkiego, wydawania praw, kierowania ludźmi i doprowadzania ich do wiecznej szczęśliwości. Powoli religię Chrystusową zrównano z fałszywymi; następnie poddano władzy świeckiej i niemal całkowicie zdano na samowolę panujących rządów".

(Pius XI, Encyklika "Quas primas")

Vexilla Christus inclyta
 
Zwycięski Chrystus sztandary
Rozwija sławne szeroko;
Narody! Hołdy swej wiary
Składajcie u Króla boku.
 
Zdobywcze czyni podboje
Nie siłą, strachem czy klęską,
Lecz krzyża znakiem i znojem
Miłości mocą zwycięską.
 
Szczęśliwe państwo prawdziwie,
Gdzie Chrystus Królem uznany,
Gdzie praw się strzeże troskliwie
Ludzkości z nieba nadanych.
 
Znikają walki domowe,
Społeczność pokój zasila,
Bezpieczne życie państwowe
Uśmiechem zgoda umila.
 
Małżeństwa trwają w wierności,
W czystości młodzież się chowa,
W przykazań świętej karności
Rozkwita cnota domowa.
 
Pragniemy Twojej światłości
Najsłodszy Królu i Boże,
Gdy pokój szczery zagości,
Niech świat Cię wielbi w pokorze.
 
Bądź wieczna chwała Synowi,
On ziemskich bereł jest Panem,
Z Nim razem – Ojcu, Duchowi
Niech hołdy będą oddane. Amen.
 
(przełożył z łaciny Jan Archita)


o. Czesław Front



 

BĄDŻMY ZAWSZE PRZYGOTOWANI

Weźmy jako punkt wyjścia dla naszej niedzielnej refleksji te oto słowa Pana Jezusa: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).

Powyższe słowa Pana Jezusa jakby zamykają temat Ośmiu Błogosławieństw, które są wskazaną przez Chrystusa drogą prowadzącą do nieba.

Zapytacie może, co te słowa mają za związek z dzisiejszą przypowieścią o pannach mądrych i głupich. Powiedzieliśmy przecież, że Błogosławieństwa to droga do nieba, a w dzisiejszej Ewangelii oliwa potrzebna do zapalenia lamp, a raczej jej brak, jest powodem tego, że głupie panny nie dostały się na weselną salę.

Dwie rzeczy są potrzebne, aby dostać się do nieba: wiara i dobre uczynki. W czasie chrztu zapala się świecę, której płomień oznacza wiarę. Ta świeca ma płonąć i świecić, aż do chwili naszego spotkania się z Chrystusem. W Ewangelii nie było świecy, ale lampka oliwna. Ta lampka musi być zapalona, ale do tego potrzebna jest oliwa. Oliwa zaś to dobre uczynki, opisane przez Jezusowe Błogosławieństwa. Niemożliwe jest utrzymanie płomienia wiary, jeśli zabraknie oliwy dobrych uczynków.

Panny roztropne oznaczają tych ludzi, którzy ciągle pamiętają o Panu Bogu i robią wszystko, aby Mu się podobać. Ci ludzie dobrze wiedzą, że kiedy osłabną albo zasną w śmierci, lub też przy końcu świata wobec przychodzącego Sędziego, będzie już za późno, aby naprawić to, co nienaprawialne. Dbają oni więc o to, aby stale mieć zapas oliwy. Dzięki niej będą mogli wyjść na spotkanie Chrystusa z zapalonymi lampami autentycznej, bo popartej dobrymi uczynkami wiary.

Panny głupie oznaczają tych ludzi, którzy zapominają o Panu Bogu i wcale nie dopasowują swojego postępowania do Jego woli. Niektórzy z nich, aby się usprawiedliwić, udają, że w ogóle nie wierzą w istnienie Pana Boga. Inni zaś wierzą w Boga, ale nie przejmują się Nim, myśląc, że jakoś to będzie. Nie biorą oni pod uwagę tego, że czas ucieka... Kiedy przyjdzie śmierć, nie da się już naprawić zmarnowanego życia.

Kiedy rozlegnie się głos: „Oblubieniec nadchodzi, wyjdźcie Mu na spotkanie”, będzie tylko czas na opatrzenie lamp, ale nie będzie już czasu na szukanie oliwy. Tymczasem zapalona i podtrzymywana dobrymi uczynkami lampa wiary będzie to warunek konieczny do tego, aby wejść z Oblubieńcem na salę godową, która oznacza niebo.

Pamiętajmy o tym i bądźmy zawsze gotowi na Jego nadejście.


o. Czesław Front