• AccountKonto parafialne: 10 1050 1344 1000 0004 0042 7753

  • Koronawirus
  • Kościół w czasie pandemii
    Kościół w czasie pandemii

    Metropolita katowicki podjął decyzję o zawieszeniu do odwołania:

    • nabożeństw
    • spotkań formacyjnych
    • spotkań grup parafialnych
    • msze święte będą o stałych porach z max. liczbą 85 uczestników (1 osoba/10m2)
  • Msze na żywo

    Informacje o transmisji mszy świętych, adoracji Najśw. Sakramentu oraz nabożeństw znajdują się >>tutaj<<

    PRZYPOMINAMY, ŻE DYSPENSA OD UCZESTNICTWA W NIEDZIELNYM ZGROMADZENIU WIERNYCH ZOSTAŁA PRZEDŁUŻONA

  • Porządek mszy
    Porządek mszy

    Niedziela:
    5:15, 7:00, 8:30, 10:00, 10:00 (Brzeziny), 11:30, 17:00

    Dni powszednie:
    6:00, 8:00, 18:30

    Nie będzie żadnych mszy dodatkowych.

    NA MSZACH MOŻE BYĆ MAX. 85 OSÓB (1 osoba/10m2) ZACHOWUJĄC BEZPIECZNY ODSTĘP I  NOSZĄC MASECZKĘ.

  • Spowiedź

    Od poniedziałku - piątku (do 16.VI):
    od 8.00 - 12.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    Od poniedziałku - piątku (od 17.VI - 31.VIII):
    od 8.00 - 10.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    W sobotę:
    od 8.00 - 8.30 i od 18.00 - 18.30

    W niedzielę:
    pół godziny przed mszą św. o godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00

    W niedziele i świętą nie spowiadamy podczas mszy świętych!

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu
    Adoracja Najświętszego Sakramentu

    Od poniedziałku do piątku:

    od 8:30 do 18:00

     

  • Odwiedziny chorych
    Odwiedziny chorych

    W I piątek czerwca będzie możliwość odwiedzin chorych. Dlatego chorych, którzy chcą skorzystać z posługi duszpasterskiej prosimy o telefoniczne zgłoszenie bądź przez sąsiadów, znajomych.

  • Biuro parafialne
    Poniedziałek:  Nieczynne
    Wtorek: 16.00-17.30
    Środa: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Czwartek: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Piątek: 8.30-9.00
    Sobota: Nieczynne

    Furta klasztorna:

    Poniedziałek - Piątek:   8:00-12:00 i 14:00-17:00
    Sobota: 8:00-12:00
  • Maseczka dla Seniora
    Maseczka dla Seniora

    Centrum Wolontariatu Caritas Archidiecezji Katowickiej wraz z Chorągwią Śląską Związku Harcerstwa Polskiego przeprowadza bezpłatną akcję „Maseczka dla Seniora”.

    Wystarczy wejść na www.dobrodaj.pl, wypełnić formularz, a maseczka zostanie dostarczona przez harcerzy do skrzynki pocztowej seniora.

    Można też wysłać SMSa o treści „Maseczka” pod numer telefonu: 533 144 989 - koszt wg taryfy operatora.

  • Papieska intencja
    Papieska intencja

    MAJ 2020:

    Intencja ewangelizacyjna: Za diakonów.

    Módlmy się, aby diakoni, wierni służbie Słowa i ubogim, byli znakiem ożywiającym dla całego Kościoła.

  • Ochrona danych osobowych w Kościele

    W związku z wejściem w życie 25 maja 2018r. nowych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) odnoszących się także do Kościoła Katolickiego zapraszamy do zapoznania się z niektórymi aspektami praktycznymi.

A A A
RODZINA Z NAZARETU WZOREM DLA NASZYCH RODZIN

W tym czasie świętowania Bożego Narodzenia Kościół stawia nam przed oczy to wyjątkowe dobro, jakim jest zdrowa, rządząca się prawami Boskimi rodzina. Możemy sobie wyobrazić, że Bóg mógłby był na wiele innych sposobów odkupić człowieka. Wybrał On jednak drogę najbardziej "ludzką" - stając się dziecięciem przyszedł do nas przez Maryję i przez rodzinę. Ognisko domowe zostało jako pierwsze uświęcone obecnością Jezusa. Powołaniem większości ludzi jest życie rodzinne. Szczęście i pomyślność ludzi zależy od tego, jakie będą ich rodziny. Zbawienie ludzi zależy między innymi od tego, czy wiernie wypełniają swoje życiowe powołanie. Wielki jest trud wychowywania, przekazywania wartości ludzkich i ewangelicznych. Jednak musimy ten trud podjąć, jeśli chcemy spełnić nasze życiowe powołanie. Świadomi tej odpowiedzialności, rodzice powinni często brać pod uwagę te oto słowa Papieża Pawła VI:

"Matki, czy uczycie wasze dzieci modlitwy chrześcijańskiej? Czy przygotowujecie je w łączności z kapłanami do sakramentów wieku dziecięcego: spowiedzi i komunii świętej, bierzmowania? Czy przyzwyczajacie je myśleć w chorobie o Chrystusie cierpiącym? Wzywać pomocy Matki Bożej i Świętych? Czy odmawiacie Różaniec w rodzinie? A wy, ojcowie, czy umiecie modlić się z waszymi dziećmi, z całą wspólnotą domową, przynajmniej od czasu do czasu? Wasz przykład (...) jest lekcją życia, stanowi szczególny akt kultu; wnosicie w ten sposób pokój w progi domu: Pokój temu domowi! Pamiętajcie: w ten sposób budujecie Kościół".

Jeśli rodziny nasze będą się starały naśladować Świętą Rodzinę z Nazaretu, to Bóg obdarzać je będzie coraz większym błogosławieństwem. Mimo knowań szatana i ludzi mu zaprzedanych, wzrastać będzie nadzieja na lepsze jutro dla świata. Choć wydaje się, że obecnie tryumfuje zło, to jednak możemy odwrócić tę złą passę. Jeżeli Bóg ujrzy, że się modlimy i chcemy przeciwstawiać się złu i bezbożności, kolejny raz zniweczy knowania diabła. To już nieraz zdarzało sie w historii: Kiedy Matka Boża objawiła się w Fatimie, masoni w Portugalii przegrali, ich wpływ na społeczeństwo uległ poważnemu osłabieniu. To samo może się powtórzyć i dzisiaj. Wcale nie jesteśmy skazani na przegraną. Choć szatan mocno atakuje i w sukurs idą mu ludzie złej woli, to jednak Bóg jest panem historii, a Maryja w końcu zetrze głowę węża.

Ciekawą jest rzeczą, że wizjonerzy w Fatimie widzieli objawiającą się im Świętą Rodzinę. Ukazuje to, jak ważna jest zdrowa i mocna Bogiem rodzina, że jest ona znakiem i zapowiedzią nadchodzących Bożych błogosławieństw. Nie porzucajmy zatem nadziei, że odrodzenie rodziny, wiary i dobrych obyczajów jest możliwe. Chrystus jest przecież z nami i pośród nas; Maryja także czuwa i broni nas od wpływów węża. Tylko trzeba się starać żyć według naszej świętej wiary, modlić się, czuwać, nie tracić nadziei na lepsze jutro.

Dzieciątko Jezus nie zawiedzie nas; ani Maryja Matka Jezusa; ani święty Józef Jej przeczysty Oblubieniec. Amen.



o. Czesław Front


 

Podzielić się własnym sercem

Zbliża się dzień, w którym podejdziemy do swoich bliskich i znajomych z ręką wypełnioną chlebem, by złożyć im życzenia. Dzieląc się opłatkiem, dzielimy się własnym sercem. Takie bowiem znaczenie posiada obrzęd dzielenia się wigilijnym chlebem. Warto przy tej okazji zastanowić się głębiej nad tajemnicą naszego serca. Chodzi o trzy prawdy.

Pierwsza dotyczy jego podziału. Serce ludzkie posiada zdumiewającą właściwość: rośnie i doskonali się wówczas, gdy dobrowolnie się rozdaje. Im więcej się dzieli, tym bardziej wzrasta. Taka jest jego natura.

W wigilijną noc wspominamy ten niepojęty gest Boga, który podzielił się z nami swoim własnym sercem, oddając w nasze ręce swego jedynego Syna. Ten zaś z kolei podzielił się z nami swoim sercem, zamieniając je w chleb i zapraszając do jedzenia: „Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy...” Wspomnienie owej niepojętej miłości Boga wzywa nas do wyjścia w stronę drugiego człowieka z chlebem w ręku. Syn Boży od dwudziestu wieków codziennie dzieli się swoim sercem z milionami ludzi na całej ziemi i nic z Jego serca nie ubywa, wciąż jest ono pełne doskonałości. Szczęśliwy, kto przezwyciężył lęk i zdecydował się na obdarowywanie własnym sercem innych. W tym dziele już mu nikt nie przeszkodzi, odkrył bowiem najprostszą drogę do ustawicznego doskonalenia siebie samego, do prawdziwego szczęścia.

Druga prawda: Każde ludzkie serce jest dobre. Każde bowiem jest dziełem samego Boga, a z Jego rąk nie może wyjść nic niedoskonałego. W wigilijny wieczór trzeba tę prawdę dostrzec. Dobre jest serce narkomana. Dobre serce posiada ojciec robiący awanturę w domu i dobre serce posiada złodziej. Dobre serce otrzymał od Boga zdrajca i dobre serce otrzymał zabójca. Każdy z nich w wigilijny wieczór winien sobie uświadomić, że otrzymał od Stwórcy serce dobre, stworzone na wzór dobrego Serca Boga.

Złe czyny, jakich się dopuszczają, wynikają jedynie stąd, że swoim sercem nie chcą się dzielić z nikim. To nie serce jest złe, to egoizm uczynił z niego niejadalną i niepodzielną bryłę lodu. Wystarczy jednak, by właściciel lodowatego serca zaczął się nim dzielić z innymi, a natychmiast okaże się, że jest ono prawdziwie dobre. Jeśli pijak zechce ubogacić swym sercem innych, to nigdy nie poda im swego serca zanurzonego w alkoholu; wie bowiem, że jest ono wówczas samym nieszczęściem. Jeśli awanturujący się ojciec podejdzie do dzieci i żony z sercem w ręku, jak podchodzi się z białym opłatkiem, to jego najbliżsi zobaczą w nim kochającego tatę. Jeśli złodziej zacznie swe serce rozdawać, z łatwością odkryje, że w dawaniu jest tysiąc razy więcej szczęścia, niż w przywłaszczaniu cudzej własności. Gdy zabójca zdecyduje się na to, by własnym życiem ubogacać innych, to na pewno nie będzie ich niszczył.

Serce nasze, jako dzieło Boga, jest dobre. Cóż prostszego, jak ubogacać nim innych. To jest w zasięgu możliwości każdego człowieka. Każdego stać na to, aby był dobry.

Trzecia prawda: Serce trzeba dzielić mądrze. Tu tkwi trudność. Na szczęście Ewangelia podaje idealne rozwiązanie. Radzi oddać serce w ręce samego Boga. Niech On je dzieli tak jak chce, kiedy chce i komu chce. Tak uczyniła Maryja. Bóg podzielił się z Nią swoim sercem, a Ona natychmiast oddała swoje serce w Jego ręce. „Oto ja służebnica Pańska”. Odtąd Bóg obdarowuje Jej sercem pokolenia, uszczęśliwiając miliony ludzi. Przy takim rozwiązaniu, naszego serca nikomu nie zabraknie. Pan Bóg będzie nim ubogacał wielu, a ono nie tylko nie będzie maleć, lecz będzie wzrastać.

Niech tajemnica serca, odkryta w wigilijny wieczór, stanie się dla wszystkich ludzi dobrej woli kluczem otwierającym drogę do szczęścia w nowym roku.




Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2017/20171224.html#oremus)


 

WIERNOŚĆ OBIETNICY

Śpiewamy dziś w liturgii drugą część Psalmu 85 (w. 9–14). Nadzieja na Boże miłosierdzie pobrzmiewa w tym tekście już od pierwszych jego wersów (2–7), jednak świadomość licznych grzechów każe psalmiście zawołać: „Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie!” (w. 8). Taki krzyk nie może pozostać bez echa – czyż Bóg nie jest Bogiem obietnicy, którą zawarł z Abrahamem i całym jego potomstwem? Przychodzi więc wizja pociechy: „Łaskawość i wierność spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój” (w. 11).

Schemat wydaje się prosty: z jednej strony mamy grzeszników głośno wołających o miłosierdzie, z drugiej zaś Boga, który musi pozostać wierny własnej obietnicy. Czy zatem Bóg jest niejako zmuszony do wybaczenia człowiekowi? Czy nasza relacja z Nim jest relacją osoby (człowieka) i jakiejś maszynki do produkcji miłosierdzia, z której po naciśnięciu guzika z napisem „Obietnica” musi wypaść odpowiedni dar?

Słowo Boże chroni nas przed takim myśleniem. Czytamy bowiem: „Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość wychyli się z nieba” (w. 12). Sprawiedliwość, która wychyla się z nieba, to dar przebaczenia – pamiętajmy, że miłosierdzie wobec grzesznika jest dziełem Bożej sprawiedliwości. Ale nim to nastąpi, z ziemi, czyli z naszej strony, powinna wyrosnąć wierność obietnicy, jaką Bóg dał człowiekowi, a ta traktuje go poważnie i daje mu wybór: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30,19–20). Aby otrzymać dar, trzeba być wiernym obietnicy. Cóż stąd, że będziemy wołać o miłosierdzie, skoro wcale – nawet w pragnieniu – nie chcemy Go słuchać? Chrystus przestrzega: „Nie każdy, który Mi mówi: »Panie, Panie!«, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21). Weźmy te słowa na poważnie.


o. Paweł Krupa OP (http://miesiecznik.wdrodze.pl/?mod=archiwumtekst&id=16467)



 

PRZYJŚCIE ZBAWICIELA JEST DLA NAS KONIECZNOŚCIĄ

Czujemy dobrze, że jako ludzie grzeszni i wskutek tego ze wszech miar upośledzeni, potrzebujemy Zbawiciela. A od czego ma nas ten Zbawiciel wybawić? Przede wszystkim od grzechu i zła, jakie on wywołuje. Patrząc na historię świata i naszą osobistą, widzimy, że jest ona wypełniona wszelakim złem: wojnami, konfliktami, przejawami niesprawiedliwości; w nas samych widzimy wielką skłonność do zła, liczne winy, które obciążają nasze sumienia. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie upierał się przy fałszywej opinii bezbożników podbechtanych przez złego ducha, wg której człowiek nie potrzebuje ani Boga, ani Zbawiciela, bo jakoby z człowiekiem wszystko jest w porządku i sam sobie świetnie da radę.

Objawienie Boże ostrzega nas wyraźnie, że jesteśmy skalani grzechem pierworodnym; że jest diabeł, który kusi ludzi do złego; że człowiek bez łaski Bożej sam sobie nie poradzi; że bez Boga ani do proga. To dlatego, żeśmy poszli złą drogą grzechu, musimy też cierpieć: chorować, doświadczać lichości ciała i słabości umysłu; w końcu umierać i rozkładać się w grobie. Ale najgorsze jest to, że po źle przeżytym życiu możemy w konsekwencji trafić na wieczność całą do piekła...

Wielkie więc są niebezpieczeństwa czyhające na człowieka, który wybiera życie bezbożne. Wielka jest też wina państwa, ludzi kultury, filmowców, dziennikarzy itp., którzy swoją produkcją zaciemniają prawdę o tym, że człowiek jest grzesznikiem KONIECZNIE potrzebującym Boga-Zbawiciela.

My wierzący, oświeceni wiarą świętą, szczególnie w czasie adwentu odświeżamy w sobie radosną wiedzę o tym, że w Bożym Dzieciątku to sam Bóg wszechmocny do nas przychodzi; aby nas zbawić; aby odwrócić wiszące nad nami zło, a zwłaszcza groźbę wiecznego potępienia. Chrystus najpierw leczy nasze dusze, przebaczając nam grzechy; następnie uzdrawia także chorych, zapowiadając nadejście Królestwa Bożego. Tylko Chrystus ma prawdziwie dobrą nowinę dla świata; tylko On może naprawdę opatrzyć "rany serc złamanych"; tylko On przynosi "wyzwolenie jeńcom, a więźniom swobodę".

Oby świat to zrozumiał. Ileż dobra mogłyby zdziałać środki kultury i masowego przekazu, gdyby umiejętnie przekazywano ludziom świętą Ewangelię. Trzeba mówić w szkole dzieciom o Bogu; młodzieży wpajać Bojaźń Bożą, miłość do cnoty, a wstręt do grzechu. Zastanówmy się w tym adwentowym czasie, co możemy zrobić dla siebie nawzajem, aby wzrosła nasza wiara. Nie chcemy przecież, aby nasze święte symbole: krzyż w szkole, przydrożna kapliczka, żłóbek, jasełka - zastąpione zostały przez złotego cielca i inne znaki antychrysta. Trzeba trwać przy wierze, bo "kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" (Mk 13,13). Amen.


o. Czesław Front


 

NADZIEJA PRZYCHODZI Z PRZYSZŁOŚCI

Rozpoczyna się nowy rok liturgiczny - okres Adwentu, cykl B. Rozpoczynając go, niejako przyspieszamy nadejście nowego roku Pańskiego 2018. Kiedy coś się kończy i coś się zaczyna, winno to nastrajać nas refleksyjnie, kierować nasze myśli ku ostatecznym, najważniejszym pytaniom: jaki jest cel PRAWDZIWY naszego życia, jaki jest cel stworzonego świata?

Czas Adwentu to okres przygotowania się na świętowanie Bożego Narodzenia. Wcielenie Boga to pierwsza część odpowiedzi na nasze pytania: ludzkość oczekiwała na przyjście Odkupiciela; ludzkość, po drugie, oczekuje na drugie przyjście Chrystusa, które dokona się przy końcu świata. Lektury mszalne w Adwencie mówią właśnie o tych dwóch oczekiwaniach.

A więc tematem adwentowym jest nadzieja na lepsze jutro. Mamy nadzieję, bo jest Bóg. Bóg jest dobry i dobre są Jego zamierzenia względem nas. Wykazuje to historia zbawienia. Bóg dokonał już wielkich rzeczy dla nas. Czego możemy się jeszcze spodziewać w przyszłości?

Celem uświadomienia sobie lepiej zasadności ufnego patrzenia w przyszłość, z której nie wykluczamy Boga, przywołajmy pewne wydarzenie ze świata piłki nożnej. Otóż zespół, w którym grał Maradona, przegrywał dwoma golami. Do końca pierwszej połowy brakowały dosłownie minuty. Kibice byli więc przygaszeni. Czego można się było spodziewać? Ale oto nagle Maradona zdobywa gola, a za chwilę tuż przed końcem pierwszej połowy jeszcze drugiego! Zmieniły się natychmiast nastroje obserwatorów. Nasuwało się oczywiste pytanie: „Jeśli Maradona w ostatnich minutach mógł zdobyć dwa gole uzyskując wyrównanie, to co może zrobić on w drugiej połowie?”

A Bóg, po tym co już dla nas zrobił, co jeszcze może zrobić w przyszłości? Adwent jest więc czasem budzenia nadziei. Nadzieja ta przychodzi ku nam z przyszłości. Jest ona zakorzeniona w Bogu. Świat bez Boga byłby światem smutnym, pozbawionym nadziei. Bóg jest z tymi, którzy się na niego otwierają. Już raz przyszedł w Betlejem i powróci u końca czasów. Ale poza tym On stale nas nawiedza. Spotyka się z nami przy różnych okazjach: w słowie Bożym, w liturgii, w innych ludziach. Także i w naszej śmierci przyjdzie On do nas. Dlatego w czasie Adwentu uczymy się czuwać. Nie chcemy przecież przeoczyć momentu Jego nawiedzenia.


o. Czesław Front