• AccountKonto parafialne: 10 1050 1344 1000 0004 0042 7753

A A A

Tylko ten, kto sam trwa w Chrystusie, zna Go z osobistego doświadczenia, może skutecznie świadczyć o Nim wobec innych. Dlatego zawsze musimy pytać Mistrza: gdzie mieszkasz, gdzie przebywasz, gdzie pozostajesz? Wciąż trzeba przychodzić od wewnątrz do mieszkania Jezusa. Czasem może się wydawać, że jest zbyt późno (godzina dziesiąta) i nie warto już podejmować niczego nowego, a ten właśnie moment może być decydujący, może stać się godziną poznania Pana. Kto kocha, może przyprowadzić innych do Jezusa. 

Od narodzin w Betlejem i odwiedzin mędrców, minęło już trzydzieści lat. Jezus stał się dojrzałym mężczyzną. Według żydowskiego zwyczaju może już publicznie występować i nauczać. Po latach zwyczajnego życia w Nazarecie, nadchodzi Jego godzina, świat czeka już wystarczająco długo na zbawienie. Jak rozpocznie swoją działalność: płomiennym wystąpieniem w synagodze? Cudem, który rzuci wszystkich na kolana? Nie. Jezus, Boży Syn, ustawia się w kolejce po chrzest razem z grzesznikami. Zbawiciel świata właśnie tak rozpocznie swą publiczną działalność i tak ją zakończy: rozpięty na krzyżu między grzesznikami.

Nasze życie przemija niemiłosiernie szybko, jedne wydarzenia gonią następne. Koncentrujemy się na sprawach przyziemnych i tylko czasami mamy możliwość – jak przy okazji Świąt, które właśnie mijają – usiąść w gronie rodziny, bliskich i porozmawiać, uśmiechnąć się wzajemnie do siebie, do naszych dzieci, rodziców, dziadków. Uśmiech i serdeczność to „towary” bezcenne, za wszystko inne możesz zapłacić kartą. A jednak czasami trudno jest nam zdobyć się na tę serdeczność, miłość synowską, ojcowską, matczyną. Dlatego tak ważnym jest, abyśmy pamiętali o takich drobiazgach, jakimi są uśmiech i dobre słowo. Dbając o swoją rodzinę dbamy o nasz rodzinny Kościół, o wiarę, o miłość.
Syn Boży przychodząc na świat włączył się jak wszyscy ludzie w grono rodzinne. Rodzina Jego żyła w pokorze i w prostocie, zewnętrznie nie różniąc się od innych rodzin. Ale – jak wiemy z Ewangelii – była to Rodzina całkiem wyjątkowa, Jej duchowe oblicze było niezwykłe. W tym domu nazaretańskim Bóg był zawsze na pierwszym miejscu, na wszystko patrzyło się w świetle Bożym. Najbardziej twarde i przykre koleje życia nie zakłócały tam pokoju, bo cierpienia były przyjmowane w głębokim duchu wiary, w przekonaniu, że każda okoliczność jest wypełnianiem planu Bożego, nawet, gdy się go nie rozumiało. Wypełnianie woli Bożej było celem i kierunkiem życia całej Rodziny.

Skoro w tym okresie liturgicznym Bożego Narodzenia Kościół dwukrotnie proponuje nam Ewangelię o Słowie, to chce nas przekonać, że to Jezus Chrystus, Ten sam, wczoraj, dziś i jutro, kieruje losami świata i że dobra jest więcej niż zła. Niech dzisiejsza Ewangelia doda nam w codziennym życiu zwyczajnego optymizmu. Jezus przyszedł na świat, by przywrócić nadzieję całemu rodzajowi ludzkiemu i każdemu z nas. Jego Osoba, Jego nauczanie, Jego dzieła są światłem dla świata i dla nas. Myśmy opowiedzieli się już w czasie chrztu św. za Jezusem Chrystusem i przyjęliśmy Jego światło; ale życie byłoby zbyt proste, gdyby można było odrzucić ciemności raz na zawsze.

Przyjęcie Słowa, które dokonało się na początku naszego życia, musi być powtarzane każdego dnia. To będzie nasz niewielki, ale ważny przyczynek, do dawania świadectwa wobec ludzi temu Słowu, które było na początku.

Adwentowe dziękczynienie za Matkę Jezusa jest wezwaniem do refleksji nad naszą odpowiedzialnością za budowę środowiska miłości. Jest to szczególnie aktualne dlatego, że świat, w którym żyjemy, uczynił wszystko, żeby wokół dziecka poczętego zbudować środowisko nienawiści, środowisko zagrożenia, środowisko śmierci.

Po czym poznaje się chrześcijanina we współczesnym świecie? Właśnie po tej odpowiedzialności za poczęte życie, po bronieniu życia dziecka i matki. I nikt nie ma prawa nazywać się chrześcijaninem, jeżeli go nie stać na obronę poczętego dziecka.