• Papieska intencja
    Papieska intencja

    STYCZEŃ 2020:

    Intencja ewangelizacyjna: o promocję pokoju na świecie.

    Módlmy się, aby chrześcijanie i ci, którzy należą do innych religii oraz ludzie dobrej woli umacniali pokój i sprawiedliwość na świecie.

  • Porządek mszy

    Niedziela:
    5:15, 7:00, 8:30, 10:00, 10:00 (Brzeziny), 11:30, 17:00

    Dni powszednie:
    6:00, 8:00, 18:30

    Msze dodatkowe w tygodniu:
    W pierwszy piątek: godz. 17.00
    W trzecią środę:  godz. 15.00
    W trzeci piątek:  godz. 15.00

  • Spowiedź

    Od poniedziałku - piątku (do 16.VI):
    od 8.00 - 12.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    Od poniedziałku - piątku (od 17.VI - 31.VIII):
    od 8.00 - 10.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    W sobotę:
    od 8.00 - 8.30 i od 18.00 - 18.30

    W niedzielę:
    pół godziny przed mszą św. o godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00

    W niedziele i świętą nie spowiadamy podczas mszy świętych!

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu
    Adoracja Najświętszego Sakramentu

    Od poniedziałku do piątku:

    od 8:30 do 18:30

     

  • Odwiedziny chorych

    Odwiedziny chorych odbywają się w pierwszy piątek miesiąca od godz. 9.00.

    Chorych, którzy pierwszy raz chcą odwiedzin, należy zgłosić bezpośrednio u proboszcza, wikarych lub w biurze parafialnym.

  • Biuro parafialne
    Poniedziałek:  Nieczynne
    Wtorek: 16.00-17.30
    Środa: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Czwartek: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Piątek: 8.30-9.00
    Sobota: Nieczynne

    Furta klasztorna:

    Poniedziałek - Piątek:   8:00-12:00 i 14:00-17:00
    Sobota: 8:00-12:00

  • Caritas parafialny
    Caritas parafialny

    Osoby potrzebujące używaną odzież mogą zgłaszać się do parafialnego oddziału CARITAS czynnego:

    • w środy od godz. 9.00 – 10.00
    • w I czwartek miesiąca od godz. 16.00 – 17.00.
  • Ochrona danych osobowych w Kościele

    W związku z wejściem w życie 25 maja 2018r. nowych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) odnoszących się także do Kościoła Katolickiego zapraszamy do zapoznania się z niektórymi aspektami praktycznymi.

A A A
Głosić Królestwo

„Bycie w drodze” to stanowi klucz naszego chrześcijańskiego życia, symbol i synteza wszystkich naszych życiowych poczynań. Pokonujemy mniejsze lub większe odległości, aby dotrzeć do upragnionego celu. Również Jezus z dzisiejszej Ewangelii odbywa podróż, zmierza do Jerozolimy. W swojej wędrówce przeżywa różne trudności, jak choćby brak gościnności Samarytan. W drodze do Jerozolimy miało też miejsce spotkanie z trzema ludźmi, z których każdy chciał być uczniem Jezusa. Każde z tych trzech spotkań z Jezusem ilustruje doniosłość sprawy królestwa Bożego oraz potrzebę oddania się tej sprawie ludzi, którzy mają być Jego zwiastunami i głosicielami.

„Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!” – wyznaje pierwszy, pełen entuzjazmu młody człowiek. W taki właśnie sposób, całkiem dobrowolnie, wybierano nauczycieli spośród rabinów. Jezus jednak spokojnie studzi ten młodzieńczy zapał. Człowiek ów nie zdaje sobie bowiem sprawy z tego, na co się decyduje. Być uczniem Jezusa znaczy dzielić całkowicie Jego niedolę. „Lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł głowę położyć”. Tak więc bardzo wyraźnie kazał Jezus owemu człowiekowi rozważyć dobrze decyzję, którą zamierzał podjąć.

Innego natomiast wezwał sam, żeby poszedł za Nim i człowiek ten wyraził zgodę, ale pragnął przedtem pójść i pogrzebać swojego ojca. Musiał być chyba bardzo zdziwiony, gdy usłyszał bezwzględne słowa Jezusa: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Słowa te musiały wydawać się szczególnie szorstkie Izraelitom, których Prawo wyraźnie zobowiązywało do grzebania rodziców i krewnych. Lecz z niezwykłości tych słów wynika również wielkość sprawy królestwa Bożego i jego pierwszeństwo przed sprawami doczesnymi. Kandydatów na swoich uczniów wzywający Bóg wymaga posłusznego pójścia za Jego głosem. „Umarli” grzebiący swoich bliskich to ci, którzy nie usłyszeli głosu powołania. Być może nie chodzi tu o pogrzeb zmarłego akurat ojca, ale o przyłączenie się do Jezusa dopiero po śmierci ojca, która nie wiadomo, kiedy nastąpi?

Powód o wiele mniej ważny przedstawił trzeci ewentualny kandydat na ucznia Chrystusa. Wyraził zgodę pójścia za Panem, pragnął jeszcze wrócić na chwilę do domu, by pożegnać się z najbliższymi. Rzecz po ludzku zupełnie zrozumiała: wypadało pożegnać rodzinę, gdy się odchodziło nie wiadomo dokąd i nie wiadomo na jak długo. Ale Jezus i tym razem był innego zdania: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa i równocześnie wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".

Zapytajmy, więc: jakie warunki mamy spełnić, żeby stać się świadkami królestwa Bożego? Przede wszystkim mamy wyzbyć się naszych lęków i otwierać się na teraźniejszość, w której żyjemy. Bo w tej teraźniejszości działa łaska Boża. Bóg stawia nas w konkretnym miejscu, wśród konkretnych ludzi, z którymi mamy kroczyć do zbawienia. Mąż ma zbawić się wraz ze swoją (a nie cudzą!) żoną, żona z mężem, przekazując wiarę swoim dzieciom. Mamy głosić królestwo Boże przez uczciwe życie, wypełnione prawdą i miłością świadomi, jak uczyła św. Faustyna, że „czas przechodzi i nigdy nie wraca”..

ks. Leszek Smoliński (https://liturgia.wiara.pl/doc/420052.13-Niedziela-zwykla-C)

W poszukiwaniu tożsamości

Kim jest Jezus? To pytanie nurtowało współczesnych Mistrzowi z Nazaretu. Również całe pokolenia ludzi, żyjące aż do naszych czasów, wciąż próbują odpowiedzieć na to jakże interesujące pytanie. Oto jedno ze świadectw, które może stanowić odpowiedź na to pytanie: „Moi rodzice życzyli sobie, bym była ochrzczona, jak tylko się urodziłam. Chodziłam na lekcje religii aż do bierzmowania. A później zwątpiłam, czy Bóg naprawdę istnieje. Minęły lata, chodziłam tylko na mszę niedzielną i raz do roku przystępowałam tylko do Komunii św., bo to było obowiązkowe, żeby nie być w stanie grzechu. Aż do chwili, gdy odkryłam Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał. To było prawdziwe spotkanie z Chrystusem żyjącym dzisiaj. Serce moje płonęło jak serce apostołów, którzy szli obok Niego, nie rozpoznając Go. Nastąpiło prawdziwe nawrócenie, które odmieniło całe moje życie; bo teraz żyję z nim i niosę go innym”.

Wśród wielu odpowiedzi – opinii o Jezusie, Piotr wyraził tę prawdziwą i właściwą mówiąc, że Jezus jest „Mesjaszem Bożym”. Wtedy Jezus wskazuje, jaki jest prawdziwy charakter Jego misji mesjańskiej: „Syn człowieczy musi wycierpieć”; przypomina, że towarzyszenie Mu, to współdziałanie w misji mesjańskiej, której znakiem będzie cierpienie, krzyż, wyrzeczenie, a nie doczesne nasycenie i doczesne wyzwolenie. Być może i w nas jest tęsknota, by jedynie widzieć znaki, cieszyć się rozmnożonym cudownie chlebem, może i nadawać Jezusowemu działaniu polityczne znaczenie. Takie chrześcijaństwo byłoby zapewne o wiele łatwiejsze w odbiorze i akceptacji, dające o wiele bardziej namacalne korzyści. Chrześcijaństwo jest jednak wyznawaniem Chrystusa, który „ogołocił samego siebie”, jak również „przeszedł przez życie, dobrze czyniąc”.

Aby pójść za Chrystusem trzeba najpierw „zaprzeć się siebie”. A więc powiedzieć „nie” naszemu egoizmowi, robieniu z siebie centrum życia. Jest to możliwe, ponieważ nasze głębokie pragnienie nie chce pogrążać się w śmierci i samotności. Tutaj otwiera się droga do mówienia „tak” Temu, który nas kocha, który jest naszym życiem. Tutaj zaczyna się mówienie „tak” zwycięstwu Jego miłości. Podjęcie decyzji, która łączy się z mówieniem „tak”, wymaga wysiłku z naszej strony i wywołuje cierpienia. Każdy ma wziąć „krzyż swój”. Powołanie chrześcijańskie to naśladowanie Pana, a więc także w podejmowaniu krzyża przez Jego naśladowców.

Krzyż nam przypomina, że w nim jest cierpienie, zbawienie, ale i nauka miłości. Dźwiganie krzyża w łączności z Jezusem sprawia, że przestajemy bać się cierpienia i śmierci, a zaczynamy uznawać je za środki upodobnienia się do Chrystusa. Zaczynamy wierzyć, że cierpienie jest owocne, że tracąc życie – zyskujemy je. Nie koncentrujemy się już dłużej ani na cierpieniu, ani na umieraniu, ale na odczytywaniu Bożych zamiarów i realizowaniu ich. Wiara powinna przemieniać całe nasze życie, kształtować naszą tożsamość ucznia Jezusa. W ten sposób będzie miała ona wpływ na nasze myślenie i życiowe wybory.

ks. Leszek Smoliński (https://liturgia.wiara.pl/doc/420051.12-Niedziela-zwykla-C)

Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście!

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego powróćmy myślą do 7 czerwca 1991 roku. Na zakończenie Eucharystii, sprawowanej w Płocku, św. Jan Paweł II powiedział wówczas do zgromadzonych:

„Drodzy bracia i siostry, do wszystkich mówię słowa Apostoła: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich” (1 Kor 12, 6). Niech każdy odnajdzie się w tych słowach, niech każdy strzeże swojego daru, swojego charyzmatu i według niego działa w Kościele, według niego działa też dla dobra tej wielkiej wspólnoty, jaką jest nasza Ojczyzna. „Bogu dziękujcie (...). Ducha nie gaście!”

Papież wezwał w ten sposób swoich rodaków do wdzięczności Bogu oraz otwarcia na Ducha Świętego. I pokazał, że nie jesteśmy samowystarczalni. Potrzebujemy mocy z wysoka, aby blask zmartwychwstałego Pana mógł przedrzeć się przez ciemności naszej duszy.

Francuski noblista Henryk Bergson napisał, że istnieją dwa źródła religii. Pierwsze to wnętrze człowieka, gdzie dokonuje się spotkanie z Bogiem; drugie - to społeczeństwo ze swoimi wzorcami moralnymi, autorytetami i opiniami. Otóż w naszych czasach to drugie źródło zanika, gdyż społeczeństwo zdaje się mieć coraz większą alergię na sprawy Boże. Wielu teologów wypowiada się wręcz, że żyjemy w czasach neopogańskich. O wyznaniu decydują już nie wpływy kulturowe, lecz osobiste nawrócenie. Przypomina to czasy pierwszych chrześcijan. I tak jak wówczas niesprzyjający był dla nich układ społeczny i kulturowy, tak dzisiaj przychodzi nam z pomocą Duch Święty. Jak obiecuje Pismo: „gdzie się rozprzestrzenił grzech, tam się szczególnie rozlała łaska”.

Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze, że obdarzeni życiem nadprzyrodzonym będą nie ci, którzy żyją zgodnie z duchem czasów, ale ci, którzy żyją według Ducha: „Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha – do życia i pokoju”.

Wiara, jak i życie ludzkie w ogóle, potrzebuje wspólnoty. Wspólnotą, którą kieruje w niewidzialny sposób Duch Święty, i którą obdarza On swoimi darami, jest Kościół. Jak głosi pierwszy wpis, którego dokonał pisarz Henryk Sienkiewicz w księdze pamiątkowej Muzeum Diecezjalnego w Płocku, „Kościół jest stróżem przeszłości piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości”.

Chrześcijanin to człowiek, który żyje we wspólnocie Kościoła i pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu. Głos tego Nauczyciela dociera do niego z głębi sumienia i nauczania Kościoła. Pomaga też iść za wolą Bożą, gdy trzeba dokonać wyboru. Bóg „nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego”.

ks. Leszek Smoliński (https://liturgia.wiara.pl/doc/420097.Zeslanie-Ducha-Swietego)

Włączeni w Tajemnicę Boga

Św. Faustyna zapisała w swoim duchowym „Dzienniczku”: „W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Boga. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg. W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemie. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręka znak krzyża i znikł” (Dz. 30).

Dziś zatrzymujemy się na progu Tajemnicy Boga, na progu zdumienia. Pragniemy oddać cześć Bogu Jedynemu w Trzech Osobach – Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. Tajemnicy Trójcy dotykamy w naszej codzienności, wykonujemy znak krzyża – rozpoczynając dzień, modlitwę, posiłek, podróż. To jedna z najprostszych modlitw – nawet małe dzieci umieją się przeżegnać. Jednak ta pozornie najprostsza modlitwa zawiera w sobie niezmierną głębię. Każde wypowiedzenie słów „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen” jest dotknięciem wielkiej tajemnicy, wobec której ludzki umysł staje bezradny.

Pierwszą Osobą Trójcy Świętej jest Ojciec, który wszystko stworzył, z którego początek bierze wszelkie istnienie. Ojciec – Dawca życia oraz prawa Przykazań, strzegący ich swoim autorytetem, wymagający i stanowczy – a jednocześnie czuły, wrażliwy, czekający na marnotrawnych synów i zawsze gotowy przebaczyć.

Drugą Osobą jest Syn, który zstąpił na ziemię dla zbawienia człowieka. Ten, który tak dobrze zna nasze ludzkie sprawy, rozterki, pytania, cierpienie, radości i smutki. Ten, który uczy nas otwartości w relacjach z innymi, widzenia brata w drugim człowieku i przyjmowania go z miłością. Ten, który przez zachwyt swoją, umiejętnością dostrzegania piękna w świecie i dobra w drugim człowieku prowadzi nas do Ojca, od którego pochodzi wszelkie dobro i piękno.

Trzecią Osobą jest zaś Duch Święty, który pochodzi od Ojca i Syna, i posłany został po to, aby doprowadził świat do pełnej świętości. Duch Święty - Pocieszyciel, Ogień i Wicher, Woda Życia gasząca wszelkie pragnienie. Ten, który uczy nas się modlić; modli się w nas i za nas. Pozwala nam przekraczać kolejne bariery naszych zniewoleń i zranień. Wyzwala nas z lęku i rozpaczy, a jednocześnie otwiera nasze oczy i zakasuje rękawy, pokazując, jak wiele rzeczy w nas i wokół nas domaga się przemiany i uzdrowienia.

Dzisiejsza uroczystość jest okazją do stanięcia przed Jezusem z prośbą, by pomógł nam zrozumieć, poznać i docenić miłość Ojca – i odpowiedzieć na nią z mocą i radością, pochodzącą od Ducha Świętego. Jest okazją, by naśladować w swym życiu miłość Bożych Osób. By nasze życie toczyło się w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

ks. Leszek Smoliński (https://liturgia.wiara.pl/doc/420049.Niedziela-Najswietszej-Trojcy-C)

Zdobywać niebo

Wśród najbardziej reprezentatywnych dla sztuki bizantyńskiej ikon pokazanych na wystawie „Bizancjum”, zorganizowanej na przełomie 2008/2009 roku w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Londynie, znalazła się ikona „Drabina do nieba” (tempera na desce, 41x29 cm). Pochodzi ona ze słynnego klasztoru św. Katarzyny na Synaju i jest datowana na XII w. Bez wątpienia inspiracją do powstania ikony był traktat św. Jana Klimaka pod tym samym tytułem. Ikona znakomicie ilustruje dynamikę życia duchowego stanowiąc metaforę drogi wiary chrześcijanina wznoszącej go ku Bogu: mnisi podążają do raju po trzydziestu szczeblach drabiny łączącej niebo z ziemią. Tych trzydzieści stopni wieńczą trzy cnoty boskie: wiara, nadzieja i miłość. Są one dostępne jednak nie tylko dla herosów wiary, ale dla każdego chrześcijanina prowadzącego życie sprawiedliwe.

W dzisiejszą uroczystość przychodzimy do Jezusa, który wskazuje na to, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Sam pomaga nam określić naszą tożsamość, wskazuje kierunek naszego życia, kiedy „wśród radości wstępuje do nieba”. Idzie do domu Ojca, w którym jest wiele mieszkań. Idzie po to, ażeby przygotować nam miejsce. Jezus nie pozostawia nas jednak sierotami, daje nam obietnicę Ducha Świętego. Ducha Prawdy, Ducha Pocieszyciel, który będzie nas umacniał, oświecał, pomagał lepiej i pełniej zrozumieć tajemnicę Chrystusa.

Wraz z Wniebowstąpieniem Chrystusa rozpoczyna się czas Ducha Świętego, czas Kościoła, który pomaga nam odkrywać naszą chrześcijańską tożsamość, nasze ostateczne powołanie. Każdy chrześcijanin podążający drogą życia, siłą wiary i mocą sakramentów zmierza do poznania Boga i wspina się do bram nieba. W czasie tej drogi jest nieustannie narażany na niebezpieczeństwa – musi toczyć walkę duchową z pokusami, które odwodzącymi go od podstawowego celu życia ziemskiego, czyli zbawienia. Jednak nie wszyscy wychodzą z tych zmagań obronną ręką. Stąd potrzebne jest nieustanne trwanie w łączności z Jezusem, który jest „drabiną” do nieba, w takim samym znaczeniu jak jest drogą do nieba, prawdą i życiem. Ta droga prowadzi w górę, gdzie Jezus zasiada po prawicy Ojca. Chrystus prowadzi wierzącego od najniższych krańców jego cielesności i doczesności, stopniowo, do przemiany, aż do chwili, w której „ujrzymy Go takim, jakim jest, i będziemy do Niego podobni”.

Przykładem drabiny rajskiej na ziemi jest Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa. Żyjący w II wieku po Chr. św. Ireneusz opisywał Kościół jako drabinę pozwalającą wznieść się każdemu wierzącemu do Boga. Drabina ta wytycza drogę zbawienia w wymiarze jednostkowym, w relacji chrześcijanin – Bóg, jak i w wymiarze eklezjalnym – to Kościół pielgrzymujący. Zatem na rajskiej drabinie znajduje się cały Kościół, który zdąża do swego spełnienia, do pełni życie w Bogu. Ten Kościół przypomina nam nieustannie, że mamy odkrywać niebo w naszym sercu. Często jest to niemożliwe, ponieważ zasłania je obłok doczesności, obłok ludzkich wad, nałogów, niedoskonałości, czasem grzechu. Niech Chrystus, który jest obecny na ołtarzu jako „Sakrament miłości”, pomoże nam odkryć prawdziwe szczęście w wiernym kroczeniu Jego śladami na drodze realizacji naszego życiowego powołania.

ks. Leszek Smoliński (https://liturgia.wiara.pl/doc/420048.Wniebowstapienie-Panskie-C)