• Papieska intencja
    Papieska intencja

    CZERWIEC 2019:

    Intencja ewangelizacyjna: za kapłanów.

    Aby kapłani, przez skromność i pokorę swojego życia, zaangażowali się na rzecz aktywnej i solidarnej służby najbardziej potrzebującym.

  • Porządek mszy

    Niedziela:
    5:15, 7:00, 8:30, 10:00, 10:00 (Brzeziny), 11:30, 17:00

    Dni powszednie:
    6:00, 8:00, 18:30

    Msze dodatkowe w tygodniu:
    W pierwszy piątek: godz. 17.00
    W trzecią środę:  godz. 15.00
    W trzeci piątek:  godz. 15.00

  • Spowiedź

    Od poniedziałku - piątku (do 16.VI):
    od 8.00 - 12.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    Od poniedziałku - piątku (od 17.VI - 31.VIII):
    od 8.00 - 10.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    W sobotę:
    od 8.00 - 8.30 i od 18.00 - 18.30

    W niedzielę:
    pół godziny przed mszą św. o godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00

    W niedziele i świętą nie spowiadamy podczas mszy świętych!

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu
    Adoracja Najświętszego Sakramentu

    Od poniedziałku do piątku:

    od 8:30 do 18:30

     

  • Odwiedziny chorych

    Odwiedziny chorych odbywają się w pierwszy piątek miesiąca od godz. 9.00.
    W miesiącach wakacyjnych (lipiec, sierpień) odwiedziny chorych są zawieszone.

    W pilnych przypadkach uprasza się o skontaktowanie się z duszpasterzami.

    Chorych, którzy pierwszy raz chcą odwiedzin, należy zgłosić bezpośrednio u proboszcza, wikarych lub w biurze parafialnym.

  • Biuro parafialne
    Poniedziałek:  Nieczynne
    Wtorek: 16.00-17.30
    Środa: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Czwartek: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Piątek: 8.30-9.00
    Sobota: Nieczynne

    Furta klasztorna:

    Poniedziałek - Piątek:   8:00-12:00 i 14:00-17:00
    Sobota: 8:00-12:00

  • Caritas parafialny
    Caritas parafialny

    Osoby potrzebujące używaną odzież mogą zgłaszać się do parafialnego oddziału CARITAS czynnego:

    • w środy od godz. 9.00 – 10.00
    • w I czwartek miesiąca od godz. 16.00 – 17.00.
  • Ochrona danych osobowych w Kościele

    W związku z wejściem w życie 25 maja 2018r. nowych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) odnoszących się także do Kościoła Katolickiego zapraszamy do zapoznania się z niektórymi aspektami praktycznymi.

A A A
Tajemnica życia Kościoła

Chrystus chcąc nas pouczyć o niedostępnej dla nas tajemnicy życia Kościoła, posłużył się obrazem winnego krzewu i latorośli. Krzewem jest On sam. W nim, organicznie związane, tkwią latorośle obsypane liśćmi i wydające owoc. Krzew żyje, latorośle zmieniają się z roku na rok, jak pokolenia.

Podobnie jest z Kościołem. Chrystus trwa wiecznie, pokolenia ludzi należących do Kościoła ustawicznie się wymieniają. Na wzór latorośli mają wydać owoce dobrych czynów. Tymi owocami Bóg pragnie ubogacać ludzkość. Aby latorośle mogły wydawać owoce, muszą czerpać życiodajne soki z ziemi przez korzeń i krzew. Gdy ich łączność z krzewem zostaje zerwana, nie tylko nie są w stanie przynosić owoców, ale same schną i nie nadają się do niczego tylko na spalenie.

Winny krzew, latorośle i ich owoce są doskonałym obrazem Kościoła. Chrystus chciał w nim ukazać potrzebę życia eucharystycznego. Według Jana Ewangelisty Jezus posłużył się tym obrazem w Wieczerniku, gdzie ustanowił Najświętszy Sakrament. Chciał ukazać rolę, jaką w życiu Kościoła i poszczególnych jego członków spełnia Eucharystia.

Współczesna biologia może nam pomóc w odkrywaniu bogactwa obrazu, jakim posłużył się Chrystus. Jakże precyzyjnie można dziś śledzić ów zdumiewający proces przemiany materii w winnym krzewie. Jak przy pomocy korzeni czerpie on odpowiednie składniki z ziemi, by pod wpływem słońca i różnych reakcji w komórkach tworzących liście zamieniać te składniki w dorodny owoc. Oto tajemnica życia Kościoła. Z Chrystusa, przez sakramenty, dociera do naszych serc Boże życie, a łaska uczynkowa, jak dobroczynne promienie słońca, przemienia to co doczesne w to co wieczne i dziełom czysto ludzkim nadaje Boski wymiar.

Trzeba dobrze przemyśleć ewangeliczny obraz o winnym krzewie, aby odkryć siebie jako latorośl przeznaczoną do wydawania owoców. Należy odkryć własne miejsce w Kościele i dostrzec zadania, jakie w nim wyznaczył nam Bóg. Dostrzeżenie owych wielkich możliwości, jakie się kryją w bliskim kontakcie z Jezusem, otwiera przed człowiekiem wspaniałe horyzonty nowego bardzo twórczego życia.

Bóg nas potrzebuje do czynienia dobra, do wydawania owoców. On przez nas chce zadziwić świat. Nasze życie można mierzyć koszami wspaniałych owoców, które trwać będą wiecznie. To w tym obrazie każdy może odnaleźć siebie ze swoim powołaniem, bo jakiekolwiek by ono było, zawsze jest powołaniem do czynienia dobra, do wydawania owoców sprawiedliwości.

Ludzkość nigdy nie odrzuci winnego krzewu, gdy będzie on obfitował w dobre owoce. Wprawdzie sam krzew jest już niezniszczalny, należy bowiem, po zmartwychwstaniu, do innego świata, ale i latorośle, o ile tkwią w nim, nie mogą ulec zniszczeniu. Wszelkie doświadczenia, jakie na nie spadają, doskonalą owoc i czynią go jeszcze cenniejszym.

Jest rzeczą znamienną, że okresy prześladowań Kościoła, połączone z cierpieniem jego członków, z odrywaniem latorośli od krzewu, równocześnie obfitują w szczególne działanie łaski.

Do ewangelicznych obrazów należy podchodzić jak do arcydzieł malarstwa, rzeźby czy muzyki. Im częściej i dłużej się z nimi obcuje, tym bardziej urzekają człowieka i wciągają w swój świat. Obrazy Dobrego Pasterza czy winnego krzewu mają w sobie taką głębię, iż każdy, kto potrafi się przy nich zatrzymać, zostaje przez nie wprowadzony w rzeczywistość Boską, która wyzwala z doczesności i daje udział w niezwykłym szczęściu nowego świata. Galeria ewangelicznych obrazów jest bogata, a kto je pokocha, nie wiedząc kiedy przechodzi w niezwykle piękną rzeczywistość świata prawdy i miłości.


Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2018/20180429.html)

Pasterz dusz

Słowo „duszpasterz” ma swój ewangeliczny rodowód. Oparte jest na wypowiedziach Jezusa o dobrym pasterzu. Kapłan ma być dobrym pasterzem dusz. Parafia czy inna wspólnota religijna może żyć duchem Ewangelii tylko wówczas, gdy jest zgromadzona wokół duszpasterza. Zawsze tym pierwszym Dobrym Pasterzem jest sam zmartwychwstały Chrystus, ale zostawił On na ziemi duszpasterzy jako swoich widzialnych zastępców.

Co decyduje o ewangelicznym wypełnieniu trudnej misji duszpasterza? Jezus określa kilka zasadniczych warunków. Pierwszym z nich jest dobra znajomość owiec przez duszpasterza. „Znam moje owce” — powiada Chrystus. W tym poznaniu chodzi o możliwie dokładną i pełną informację o warunkach życia wiernych, o ich zdrowiu, pracy, kłopotach i radościach. Chodzi również o ich słabości, zagrożenia i nałogi, o wpływy środowiska...

Wiedza ta jest potrzebna, by duszpasterz mógł swoje owce kochać, innymi słowy, by mógł skutecznie troszczyć się o ich prawdziwe dobro, zarówno doczesne jak i wieczne.

Drugim warunkiem dobrze spełnionej misji przez duszpasterza jest miłość, jaką go darzą wierni. To właśnie ma na uwadze Chrystus, gdy podkreśla, że nie tylko On zna swoje owce, ale i „one Go znają”. Wierni winni znać swego duszpasterza, winni uczestniczyć w jego pasterskich troskach i radościach. Taka wzajemna troska o siebie umożliwia realizację przykazania „wzajemnej miłości”.

Trzeci warunek to troska duszpasterza o odpowiedni pokarm dla wiernych. Jezus, zlecając Piotrowi odpowiedzialność za całą owczarnię, trzykrotnie go wzywa, by pasł owce Jego. Pasterz musi ciągle zabiegać o odpowiednie pastwiska, o zdrową wodę. Owce winny mieć pod dostatkiem dobrego pokarmu. Duszpasterz jest odpowiedzialny za ciągłe ubogacanie wiernych czystym ewangelicznym chlebem. Słowo Boże i Eucharystia oto pokarm dla wiernych. Odpowiedzialność za owce łączy się z troską o każdą, która pobłądziła w życiu i odłączyła się od owczarni. Przepiękny jest obraz dobrego Pasterza przedstawiony przez Jezusa, a zanotowany w Ewangelii św. Łukasza. Jest w nim mowa o poszukiwaniu zagubionej owcy. Duszpasterz, jeśli nie może osobiście dotrzeć do zagubionych, czyni to swoją modlitwą. Wzywa Chrystusa, by sam przyprowadził do owczarni tych, co zaginęli. Żaden parafianin nie jest obojętny duszpasterzowi, nawet ten, kto domaga się adnotacji w Księdze Chrztu, że występuje z Kościoła. Prawnie odchodzi, ale w sercu jego dobrego pasterza adnotacja ta jest tylko wezwaniem do jeszcze bardziej intensywnej modlitwy za niego.

Najtrudniejszym jednak zadaniem dobrego duszpasterza jest obrona wiernych przed atakami zła. Owce nie umieją się bronić. To stworzenie jest bezbronne i przez to bardzo łatwo może się stać łupem złodzieja lub wilka. Do obowiązków dobrego pasterza należy obrona owiec.

Każda wspólnota religijna ma wielu wrogów. Jedni atakują od zewnątrz, inni pojawiają się jak wilki w owczej skórze i niszczą wspólnotę od wewnątrz. Duszpasterz musi dobrze znać potęgę tych przeciwników i metody, jakie stosują. Bezpieczeństwo wiernych jest tym większe, im więcej mądrości i odwagi mieszka w sercu ich duszpasterza.

Bywają sytuacje, które przewiduje Chrystus w Ewangelii, gdy duszpasterz musi w obronie owiec oddać swoje życie. To dowód jego miłości i dobroci. Sam Jezus jako Dobry Pasterz oddał życie za swoje owce i dał tym samym przykład ewangelicznej postawy wszystkim duszpasterzom, których zaangażował do pracy w swojej owczarni.

Ktokolwiek w oparciu o tekst Ewangelii głębiej przemyśli postawę duszpasterza i dostrzeże, jak bardzo to zadanie przerasta ludzkie siły, nie będzie swego kapłana krytykował ani obmawiał, lecz uczyni wszystko, na co go stać, by z nim współpracować dla dobra całej parafii.


Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2018/20180422.html)

Dar odwagi

Św. Jan w swej Ewangelii notuje, że po ukrzyżowaniu Jezusa Apostołowie zostali sparaliżowani strachem. „Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami”. Tym zalęknionym uczniom zmartwychwstały Jezus przynosi pokój.

Wydawałoby się, że spotkanie z Mistrzem, który odniósł zwycięstwo nad śmiercią, winno wszystkich wypełniać wielką odwagą i wezwać do głośnego świadczenia o potędze ich Nauczyciela. Tymczasem fakty mówią co innego. Apostołowie nadal byli spięci strachem przed spotkaniem z otaczającym ich światem, który tak łatwo ukrzyżował ich Mistrza.

Dopiero Zesłanie Ducha Świętego usunie ten lęk i wypełni ich serca odwagą zdumiewającą otoczenie. Potrafią w oparciu o otrzymaną moc Bożą zdecydowanie opowiedzieć się po stronie Zmartwychwstałego i nie przerażą się ani chłostą, ani nawet śmiercią niektórych z nich.

Otrzymując Ducha Świętego otrzymali dar męstwa. Bez tego wyposażenia nie byli bowiem w stanie skutecznie świadczyć o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Opowiedzenie się po stronie Ewangelii to decyzja, która w konsekwencji wymaga przeciwstawienia się światu. Opinia publiczna to potężna siła zmuszająca do podporządkowania się myśleniu wyłącznie w kategoriach doczesnych. Ludzkie siły nigdy nie wystarczą, by się przeciwstawić presji opinii. One przy wielkiej mobilizacji wystarczają, by opinię publiczną nieco inaczej ukierunkować, i to się wielu bohaterom w historii udało, lecz nikomu nie udało się popłynąć pod prąd opinii w stronę innego życia, wykraczającego poza doczesność. To wymaga wsparcia ze strony Boga, to wymaga dodatkowego wzmocnienia ludzkich sił. Tym właśnie wzmocnieniem jest dar męstwa.

Zasadniczo wspiera on człowieka w przeciwstawianiu się pokusom, to znaczy sile przyciągania, jaką dysponuje dobro łatwe. Świat ciągle kusi człowieka ofiarując mu swoje wartości. Trzeba wiele siły, by przejść przez pełne kuszących wystaw ulice tego śwata i nie tylko nie obciążać swego bagażu nowymi zakupami, ale nawet nie tracić czasu gapiąc się na oferowane towary.

Świat nieustannie usiłuje ludzi zwabić do siebie krzykliwą reklamą działającą na wszystkie zmysły. Dar odwagi pomaga w zdecydowanym odsunięciu wszystkiego, co przeszkadza w sięganiu po pełne szczęście.

Ten sam dar pomaga w przezwyciężeniu trudności, które piętrzą się na drodze wiodącej do wielkiego dobra. Zniechęcenie, a nawet zwątpienie, nieustannie czyha na śmiałka, który pragnie osiągnąć dobra nieprzemijające. Te dwie słabości bazują na braku odwagi. Ten bowiem, komu brakuje męstwa, popada w zniechęcenie i zwątpienie.

Ewangeliczna droga wiedzie początkowo przez ulice świata, gdzie na straganach w zasięgu ręki jest dobro łatwe, lecz przemijające. Kto nie dał się złowić na to dobro, wchodzi na drogę stromą i niebezpieczną. U jej kresu znajduje się dobro trudne, ale nieprzemijające. Świat obserwuje śmiałka. Podziwia go i nienawidzi za to, że nie dał się złowić na dobro łatwe; jeszcze bardziej ten podziw i ta nienawiść wzrasta, gdy obserwuje, jak pokonuje kolejne przeszkody. Śmiałek staje się świadkiem innego życia — pięknego, ale trudnego, wolnego, ale niebezpiecznego. Ryzyko jednak należy do istoty życia. To przez nie, życie zyskuje specyficzny blask.

Ilu z chrześcijan współczesnych wie, że od bierzmowania dysponują darem odwagi? Ilu umie z tym darem współpracować? Czy nasze świadectwo ewangelicznego życia nie jest słabe właśnie przez to, że przycięliśmy ideał ewangeliczny do naszej słabości? W oparciu o ludzką moc ewangelicznego szczytu zdobyć nie można. Kto to usiłuje czynić, wcześniej czy później zostanie przez świat pokonany i stanie się antyświadkiem Chrystusowych wartości.


Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2018/20180408.html)

Czytać Stary Testament

Jednym z pierwszych darów, jakich zmartwychwstały Chrystus udzielił Apostołom, był dar rozumienia Pisma Świętego. Chodziło, rzecz jasna, o teksty Starego Testamentu, bo Nowego jeszcze nikt nie napisał. Dziwny to dar. Wydawać by się mogło, że po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia już niepotrzebny. Stoimy jednak wobec faktu. Pozostaje zatem postawić pytanie, dlaczego zmartwychwstały Jezus takim, a nie innym darem ubogacił swoich uczniów.

Św. Jan Ewangelista relacjonując dyskusję Chrystusa z Żydami, podaje Jego słowa: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeśli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli” (J 5, 46). Wynika z tego, że rozumienie Starego Testamentu jest potrzebne do poznania i zawierzenia Chrystusowi. Ten, kto chce wejść w tajemnicę Zbawiciela, wcześniej czy później otworzy Księgi Starego Testamentu, by dotrzeć do bogactwa, jakie jest w nich zawarte. Właściwe jednak odczytanie Biblii przerasta zdolności człowieka i jest możliwe jedynie w oparciu o łaskę rozumienia Pism natchnionych. Tej to właśnie łaski udzielił zmartwychwstały Mistrz Apostołom.

Dar rozumienia Biblii jest potrzebny nie tylko do odkrycia ukrytych w niej prawd o Chrystusie, lecz i do spokojnego wysłuchania Słowa Bożego przekazującego bolesną, a nawet gorszącą, prawdę o człowieku. Wielu ludzi z dużą gorliwością zabiera się do czytania ksiąg Starego Testamentu, by po kilku dniach zamknąć Biblię na zawsze. Okazuje się bowiem, że nie tylko nie są w stanie wyczytać z niej nic budującego, ale wręcz przeciwnie zaczynają się nią gorszyć. I nie jest łatwo wytłumaczyć takim ludziom, że to sam Bóg swoim Słowem chce człowieka „zgorszyć”. Jeśli Bóg na kartach Starego Testamentu opowiada człowiekowi o wszystkich możliwych grzechach, to czyni to nie po to, by uczyć, jak należy grzech popełniać, ale by otworzyć nam oczy na grozę grzechu i przestrzec przed możliwością jego popełnienia. Człowiek pouczony przez Boga nie zostanie tak łatwo przez grzech zaskoczony i nie straci głowy, kiedy się z nim spotka oko w oko. Bóg celowo „gorszy” człowieka swoim Słowem, by ten nie zgorszył się życiem. Oto niezwykle ważny wymiar lektury Starego Testamentu.

Niejeden może być zaszokowany takim podejściem do lektury Biblii. Jak to możliwe, by Bóg „gorszył” człowieka? A czyż mądrzy rodzice nie chcą rozmawiać z dzieckiem na temat zła i metod jego działania? Czyż w tym otwarciu oczu na mroczną prawdę o człowieku i jego grzechu nie jest zawarta ich autentyczna miłość? Rozprawianie z rodzicami na temat zła na pewno nie zmierza do tego, by dziecko umiało je popełniać. W takiej rozmowie chodzi o dobro dziecka, o jego mądrość. Zaryzykuję twierdzenie, że młode pokolenie dlatego popełnia tak wiele błędów w swoim życiu, iż odpowiednio wcześnie zabrakło mądrej rozmowy z rodzicami na temat zła istniejącego w świecie. Słowo rodziców pojawia się z reguły za późno, gdy dziecko stało się łupem zła. Nie chcieli „zgorszyć” dziecka, to prawdziwie zgorszyło je życie.

To w tym kontekście należy odczytywać Stary Testament. Jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę naszego Zbawiciela i jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę nieprawości. Bóg, jak dobry Ojciec, chce rzeczowo porozmawiać z nami i na przykładach z historii ukazać prawdę o ludzkim życiu, prawdę o jego pięknie i jego dramacie. Nie dziwmy się zatem, że zmartwychwstały Chrystus udzielił uczniom daru rozumienia Biblii. To dar rozumienia Bożego Słowa. Czy tu na ziemi można otrzymać większy dar?


Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2018/20180415.html#staniek)

Istnieje świat dobra

Był niewinny. Cierpiał niesprawiedliwie. Zamordowali Go w sposób okrutny. Ilu ludzi miało w tym udział? Annasz, Kajfasz, Najwyższa Rada, Piłat, Herod, Judasz, pluton egzekucyjny, tłum wołający „Ukrzyżuj Go!”. Winni byli również uczniowie. W chwili pojmania nie stanęli w Jego obronie. Wszyscy zwątpili w Niego, zostawili Go samego. Ich tchórzostwo ułatwiło aresztowanie i egzekucję.

I oto wyszedł z grobu. Teraz mógł dochodzić sprawiedliwości. Mógł porazić paraliżem umyte ręce Piłata, które podpisały wyrok śmierci; mógł osądzić Kajfasza i skazać na śmierć członków Wielkiej Rady; mógł nałożyć cierniową koronę żołnierzom, którzy ją upletli; mógł oddać każde uderzenie bicza i wydać na ukrzyżowanie tłum wołający „Ukrzyżuj Go!”. Mógł...

Mógł... a jednak nie uczynił tego. Po zmartwychwstaniu w ogóle nie zajął się tymi, którzy wyrządzili Mu krzywdę. Nawet ich nie szukał. Z żadnym z nich się nie spotkał. Szukał jedynie ludzi dobrych, tych, którzy gdy nauczał, gromadzili się, by Go słuchać. Rozmawiał jedynie z tymi, którzy w Niego uwierzyli. Po zmartwychwstaniu Chrystus ze złymi ludźmi się nie kontaktuje. On się nimi nie zajmuje. Troszczy się wyłącznie o dobrych.

Przebywa w świecie dobra. Zło nie ma już do Niego dostępu. Zmartwychwstanie to wielki tryumf dobra. To gwarancja pomocy dla każdego, kto wierzy w dobro, kto chce być dobrym. Od zmartwychwstania Chrystusa szansę na spotkanie z Nim mają jedynie ludzie dobrzy, ci, którzy pragną wejść w świat dobra. Źli już Go nie spotkają, bo nie mogą wejść w Jego świat dobra. Oni zginą w świecie zła, który zostanie przez Niego potępiony na Sądzie Ostatecznym.

Wielkanoc to radosna uroczystość dla wszystkich ludzi dobrej woli. To dzień otwarcia bramy świata wiecznej dobroci i umożliwienie wejścia w ten świat każdemu, kto zawierzy Chrystusowi.

Istnieje świat czystego dobra, do którego zło już nie sięga!

Warto być dobrym, aby do tego świata należeć.

Warto być dobrym!



Ks. Edward Staniek (http://www.mateusz.pl/czytania/2018/20180401.html)