• Odwiedziny duszpasterskie
    Odwiedziny duszpasterskie

    Odwiedziny duszpasterskie w Naszej Parafii po Nowym Roku !!!

    Szczegółowy plan kolędy będzie wkrótce dostępny.

  • Porządek mszy

    Niedziela:
    5:15, 7:00, 8:30, 10:00, 10:00 (Brzeziny), 11:30, 17:00

    Dni powszednie:
    6:00, 8:00, 18:30

    Msze dodatkowe w tygodniu:
    W pierwszy piątek: godz. 17.00
    W trzecią środę:  godz. 15.00
    W trzeci piątek:  godz. 15.00

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu
    Adoracja Najświętszego Sakramentu

    Od poniedziałku do piątku

    od 8:30 do 18:30

     

  • Spowiedź

    Od poniedziałku - piątku:
    od 8.00 - 12.00 (stały konfesjonał)
    od 18.00 - 18.30

    W sobotę:
    od 8.00 - 8.30 i od 18.00 - 18.30

    W niedzielę:
    pół godziny przed mszą św. o godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00

    W niedziele i świętą nie spowiadamy podczas mszy świętych!

  • Odwiedziny chorych

    Odwiedziny chorych odbywają się w pierwszy piątek miesiąca od godz. 9.00.

    Chorych, którzy pierwszy raz chcą odwiedzin, należy zgłosić bezpośrednio u proboszcza, wikarych lub w biurze parafialnym.

  • Biuro parafialne
    Poniedziałek:  Nieczynne
    Wtorek: 16.00-17.30
    Środa: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Czwartek: 8.30-9.00 i 17.00-17.30
    Piątek: 8.30-9.00
    Sobota: Nieczynne

    Furta klasztorna:

    Poniedziałek - Piątek:   8:00-12:00 i 14:00-17:00
    Sobota: 8:00-12:00

  • Ochrona danych osobowych w Kościele

    W związku z wejściem w życie 25 maja 2018r. nowych wytycznych dotyczących ochrony danych osobowych (RODO) odnoszących się także do Kościoła Katolickiego zapraszamy do zapoznania się z niektórymi aspektami praktycznymi.

A A A
NIEBEZPIECZEŃSTWO WIECZNEGO POTĘPIENIA

Choć ogólny wydźwięk dzisiejszej Ewangelii jest jak zawsze pozytywny, tzn. istotnie jest dobrą nowiną, skierowaną do grzeszników Bożą ofertą przebaczenia i naglącą zachętą do nawrócenia, to jednak kończy się groźbą skierowaną do tych, którzy wzgardzą Bożym zaproszeniem i zlekceważą Jego ostrzeżenie:

Wtedy wszedł król, aby przyjrzeć się gościom. Zobaczył kogoś, kto nie był ubrany odświętnie. Zapytał: «Przyjacielu, jak tutaj wszedłeś bez odświętnego stroju?». On zaś milczał. Wtedy król rozkazał sługom: «Zwiążcie mu nogi i ręce i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów» (Mt 22, 11-13).

Dlatego jedynym przedmiotem dzisiejszego rozważania niech będzie prawda katolickiej wiary o tym, że piekło istnieje. Nie będziemy tu przytaczać na potwierdzenie tego dogmatu cytatów z Pisma Świętego, są one nazbyt liczne. W tym powyższym, który stanowi motto naszego rozważania, król bez wątpienia reprezentuje obrażonego Boga. Podobno w tamtych czasach zapraszający na ucztę oferował zaproszonym odświętny strój, jeśli z jakiegoś powodu takowego nie mieli. Wejście bowiem na ucztę w brudnym ubraniu obrażało gospodarza. Dlatego zagadnięty przez króla „oniemiał”, tzn. nie mógł się nijako wytłumaczyć ze swego zaniedbania. W porządku duchowym brak odświętnego stroju oznacza brak łaski uświęcającej, tzn. bycie skalanym grzechem śmiertelnym. Kościół od zawsze naucza, że idzie na wieczne potępienie ten, kto w chwili skonu jest w stanie grzechu ciężkiego, za który nie żałuje. Uczta weselna, którą król wyprawia swemu synowi, reprezentuje niebo, w którym nie może przebywać nic skalanego. Zewnętrzne ciemności, w które wtrącany jest ów niechlujny potępieniec, to właśnie piekło, miejsce i stan wiecznej rozpaczy i męki.

Widzimy więc, że Jezus kieruje do zatwardziałych grzeszników wyraźne ostrzeżenie, że końcem ich może być gehenna, tzn. wieczne odrzucenie od Boga i wieczna wynikająca z tego męka. Na nic zda się naiwne mówienie, że piekła może nie ma, lub że może jest puste, albo „osłabianie” grozy tego strasznego miejsca bądź stanu nadzieją, że piekło może nie będzie wieczne. Śmiertelnie niebezpieczną jest rzeczą pomniejszanie wagi grzechów ciężkich, czy też sprytne odkładanie pokuty na ostatni moment przed śmiercią. Na nic też zda się oskarżanie i krytykowanie Kościoła za głoszenie prawdy o piekle...

Gwoli potwierdzenia tego, co wyżej powiedziano:

Katechizm Rzymski (św. Piusa X):

Pyt. 586. Co będzie z potępionymi w piekle?
Odp. W piekle, które Pismo święte nazywa także przepaścią lub gehenną, wieczne męki cierpią złe duchy, a razem z nimi ludzie potępieni, na samej tylko duszy przed sądem powszechnym, a na duszy i ciele po sądzie powszechnym.
Pyt. 587. Na czym polegają kary potępionych?
Odp. Kary potępionych polegają na tym, że:

1° nie mogą oni nigdy oglądać Boga;
2° doznają najstraszniejszych mąk ognia piekielnego, który jest ogniem rzeczywistym, co pali a nie niszczy; doznają też potępieni mąk z powodu ciemności, wyrzutów sumienia i niewymownego smutku i rozpaczy, oraz z powodu towarzystwa szatanów i innych potępionych.

Pyt. 588. Czy kara utraty Boga jest jednakowa dla wszystkich?
Odp. Kara utraty Boga jest jednakowa dla wszystkich; inne natomiast kary i męki nie są jednakowe dla wszystkich, lecz rozmaite, zależnie od liczby i ciężkości grzechów.

Katechizm Kościoła Katolickiego (św. Jana Pawła II):

1033. Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości. Nie możemy jednak kochać Boga, jeśli grzeszymy ciężko przeciw Niemu, przeciw naszemu bliźniemu lub przeciw nam samym: "Kto... nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego" (1 J 3, 14-15). Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi. Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem "piekło".

1034. Jezus często mówi o "gehennie ognia nieugaszonego", przeznaczonej dla tych, którzy do końca swego życia odrzucają wiarę i nawrócenie; mogą oni zatracić w niej zarazem ciało i duszę. Jezus zapowiada z surowością, że "pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony" (Mt 13, 41-42). On sam wypowie słowa potępienia: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!" (Mt 25, 41).

1035. Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny". Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może mieć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie.

1036. Stwierdzenia Pisma świętego i nauczanie Kościoła na temat piekła są wezwaniem do odpowiedzialności, z jaką człowiek powinien wykorzystywać swoją wolność ze względu na swoje wieczne przeznaczenie. Stanowią one równocześnie naglące wezwanie do nawrócenia: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!" (Mt 7, 13-14):

Ponieważ nie znamy dnia ani godziny, musimy w myśl upomnienia Pańskiego czuwać ustawicznie, abyśmy zakończywszy jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota, zasłużyli wejść razem z Panem na gody weselne i być zaliczeni do błogosławionych i aby nie kazano nam, jak sługom złym i leniwym, pójść w ogień wieczny, w ciemności zewnętrzne, gdzie "będzie płacz i zgrzytanie zębów".

1037. Bóg nie przeznacza nikogo do piekła; dokonuje się to przez dobrowolne odwrócenie się od Boga (grzech śmiertelny) i trwanie w nim aż do końca życia. W liturgii eucharystycznej i w codziennych modlitwach swoich wiernych Kościół błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce "niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 9): Boże, przyjmij łaskawie tę ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego. Napełnij nasze życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranych (Kanon Rzymski).

Takie jest oficjalne nauczanie Kościoła na temat piekła. Jest ono niezmienne od początku. Idą mu w sukurs niezliczone tzw. objawienia prywatne. Pamiętamy np. wizję piekła dzieci z Fatimy albo dobrze nam znaną wizję piekła św. Faustyny (Dz. 741). Idzie mu w sukurs przeświadczenie-intuicja ludzkości od najbardziej zamierzchłych czasów. Filozof Bolingbroke pisał: „Nauka o nagrodach i karach w przyszłym życiu zdaje się gubić w ciemnościach starożytności. Jest ona starsza od wszystkiego, co znamy jako pewność. Od chwili, w której zaczyna się rozjaśniać gmatwanina historii starożytnej, znajdujemy już tę wiarę umocnioną w duchu pierwszych, znanych narodów". Już filozof grecki Platon uczył:  „Trzeba dawać wiarę starodawnym i świętym podaniom, które uczą, iż po tym żywocie dusza będzie sądzona i surowo karana, jeśli nie żyła, jak należy".

Dopiero człowiek nowoczesny, zwiedziony przez szatana, zaprzecza prawdom objawionym. Wielebny François Xavier Schouppe SJ ubolewał:  „Zdarzają się nieszczęśliwi ludzie na tyle szaleni, że nie wiedząc, co czynią, urządzają sobie żarty z piekła. Lecz jest to tylko czcze gadanie, gdyż sumienia nie da się całkowicie zagłuszyć (...) Nieszczęśnicy otumanieni iluzjami świata i drwiący z prawd wiary o wiecznym losie człowieka, wyrwani zostaną nagle ze swych iluzji w przerażający sposób; ze szczytów zażywanych przyjemności, wpadną w bezdenną przepaść kary wiecznej.”

Gdybyśmy zapytali tych, co spoczywają na naszych cmentarzach, gdzie są – w niebie czy w piekle, co by nam odpowiedzieli? Niech te rozważania skłonią nas do modlitwy o nawrócenie grzeszników. O to przecież usilnie prosiła Niepokalana w Fatimie, która stale przychodzi, aby nas ostrzegać przed złem i prowadzić ku dobru.

o. Czesław Front

 

HISTORIA KOŁEM SIĘ TOCZY...

„Był pewien gospodarz, który założył winnicę...” (Mt 21, 33-43).

Bóg jest Panem wszystkiego. Stworzył wszechświat, ustalił jego prawa. Stworzył aniołów i ludzi. Jest On dla wszystkich i wszystkiego ostatecznym punktem odniesienia, jedynym Gwarantem bezgranicznej szczęśliwości dla swoich stworzeń. Jest również najwyższym Prawodawcą, nie wolno łamać Jego praw. Trzeba odpowiedzieć Bogu na Jego dobroć wdzięcznością, miłością i lojalnością. Wtedy dobra, jakie nam daje, pomnożą się. Nie wolno być niewdzięcznym, nieposłusznym, bo wtedy przyjdzie kara, nieszczęście...

O tym między innymi mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii, rozwijając temat przyszłości tych jednostek i narodów, które powodowane zatwardziałością serca odrzucą Boży plan zbawienia. Przywódcy ludu żydowskiego doskonale zdawali sobie sprawę, że to ich Jezus przedstawił w przypowieści pod postaciami niegodziwych dzierżawców. Ale bez zbytniego koncentrowania się na rozczarowaniu, jaki żydzi sprawili Bogu odrzucając Chrystusa, możemy odnieść całą kontrowersję między Jezusem a nimi do chrześcijan, a więc niejako utożsamić karygodną postawę uczonych w Piśmie i faryzeuszy z naszymi własnymi postawami.

Historia pokazała, jak tragiczne były konsekwencje podziałów między wierzącymi. Tam gdzie kiedyś kwitła prawdziwa wiara, dziś panują inne religie. Chrześcijanie kłócili się między sobą, zamiast trwać w wierności wobec Chrystusa. Najpierw Wschód oddzielił się od Zachodu. Potem chrześcijaństwo zachodnie podzieliło się wskutek rebelii Lutra. Obecnie dokonuje się masowa apostazja ludzi Zachodu. Być może za kilka pokoleń w Europie nie będzie już chrześcijan, ale będzie tu panował na przykład islam. Chrześcijaństwo przeniesie się być może do Chin albo do Afryki... Takie „przenoszenie” się religijnych punktów ciężkości już nieraz się zdarzało. Będzie to oczywiście związane z wielkim cierpieniem i rozczarowaniem tych chrześcijan, którzy kochają swoją wiarę i kulturę. Historia kołem się toczy...

To wszystko jednak są tylko hipotezy. Równie dobrze może przyjść odrodzenie się chrześcijaństwa w Europie. A sam Kościół przecież przetrwa i nie zaprzestanie głoszenia Ewangelii. Bóg umie pisać prosto na krzywych liniach naszej historii i przeprowadzać swoje zbawcze plany. Trzeba atoli uczyć się z historii, nie naśladować ślepoty uczonych w Piśmie, faryzeuszów i ich późniejszych naśladowców już w naszej chrześcijańskiej historii.

 

O. Czesław Front

Zbawcza wola Boga

Aby zrozumieć o czym mówi dzisiejsza przypowieść, trzeba uwzględnić intencję Pana Jezusa: „Królestwo niebieskie podobne jest do...”

Chrystus mówi więc konkretnie o zbawczej woli Boga, który pragnie, aby wszyscy przyjęli Jego ofertę zbawienia. Jednakowa płaca za niejednakową ilość przepracowanego czasu – denar – oznacza zbawienie wieczne dla wszystkich tych, którzy wcześniej czy później zdecydują się na przyjęcie Bożej oferty. Nie wolno jednak rozumieć tej przypowieści jako obalenia prawdy o tym, że każdy otrzyma od Boga nagrodę stosownie do swoich uczynków. Byłoby to niezgodne z innymi miejscami w Biblii... Trudno sobie wyobrazić, że Matka Najświętsza otrzymuje w niebie tę samą nagrodę, a więc cieszy się tym samym stopniem chwały, co np. jakiś zbrodniarz, który ze strachu przed piekłem nawrócił się dopiero na szubienicy. Każdego z nas Bóg chce mieć w niebie i nagradzać nas stosownie do naszych uczynków, dlatego Chrystus zwraca się do wszystkich ludzi, wzywając ich do nawrócenia.

To zwracanie się Pana Jezusa do wszystkich ludzi nie wszystkim się jednak podoba. Niektórym wydaje się, że mają już zbawienie w kieszeni, że nie dotyczy ich już przyszły Sąd, którego tak obawiać się powinni grzesznicy. Trzeba uwzględnić właśnie ten kontekst, jeśli nie chcemy błędnie zinterpretować dzisiejszej przypowieści. Jezus opowiada ją przeciw faryzeuszom i uczonym w Piśmie, którzy skażeni są zuchwałą pewnością siebie co do własnej prawości i sprawiedliwości, oraz nieżyczliwością wobec tych, których uważają za grzeszników. Chcą oni zawłaszczyć sobie zbawienie, nie życzą go innym, nie mogą ścierpieć dobroci Pana Jezusa względem celników i grzeszników. Nie dopuszczają oni myśli, że grzesznicy mogą się nawrócić i zbawić, a więc otrzymać nagrodę sprawiedliwych, mimo że nie pracowali na nią od samego początku. Przebija z takiej postawy faryzeuszów ich interesowność i brak miłosierdzia. Ich postawa braku miłosierdzia i życzliwości względem innych wyklucza ich właściwie z Królestwa niebieskiego, dlatego ich nawrócenie jest jeszcze bardziej naglące i o wiele trudniejsze niż nawrócenie się celników i grzeszników.

Nie trzeba wykazywać, że postawa faryzeuszów i uczonych w Piśmie jest typowa dla ludzi wszystkich czasów. Dlatego groźba faryzeizmu dotyczy także nas samych.  

Dzisiejsza przypowieść o robotnikach w winnicy przypomina nam szczęśliwą dla nas prawdę o cierpliwej dobroci Boga, który jest nam życzliwy, zawsze gotowy nas przyjąć, choćby i w ostatniej chwili. Piękne słowa o Bożej cierpliwości znajdują się w drugim Liście św. Piotra Apostoła 3,9: „Pan wcale nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, jak niektórzy sądzą. Jest tylko wobec was cierpliwy i nie chce, aby ktokolwiek zginął. Pragnie, by wszyscy się nawrócili”. Co by się z nami stało, gdyby Bóg nie był względem nas wyrozumiały? A może sądzimy, że nasze uczynki są tak doskonałe, że zasługują na wielką nagrodę? Byłoby to z naszej strony bardzo złe myślenie. Przecież sąd Boży jest jeszcze przed nami i nie możemy być pewni jego rezultatu. Tym mniej wolno umieszczać nam innych w grupie odrzuconych. Bóg chce, abyśmy modlili się za wszystkich ludzi, życząc wszystkim tego największego dobra – znalezienia się jako zbawieni w Królestwie niebieskim.

 

O. Czesław Front

Pewien człowiek miał dwóch synów

Aby zrozumieć dzisiejszą przypowieść o dwóch synach, należy wziąć pod uwagę cały kontekst wydarzeń. Jezus dokonał już uroczystego wjazdu do Jerozolimy, nadchodzi godzina Jego Męki i Śmierci. Mają miejsce ostre spory między Jezusem a uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Żydowscy przywódcy i większość ludu odrzucają Go. Kiedy Jezus pyta ich między innymi, skąd pochodził chrzest Janowy – z nieba czy z ludzi?, ci odpowiadają, że nie wiedzą... (por. Mt 21, 27)

Chrystus przez dzisiejszą przypowieść uznaje uczonych w Piśmie i faryzeuszy za winnych odrzucenia Bożych planów zbawienia względem siebie. Odrzucili oni Jana Chrzciciela, którego Bóg posłał. Teraz odrzucają Chrystusa, który jest jedyną Drogą prowadzącą do Ojca (por. J 14, 6). Wydają oni sami na siebie wyrok, kiedy odpowiadają Jezusowi na Jego pytanie: “Który syn spełnił wolę ojca...?” (por. Mt 21, 31). Jezus podsumowuje ich zatwardziałość powiedzeniem, że celnicy i nierządnice wchodzą przed nimi do królestwa niebieskiego... Następnie opowiada przypowieść o przewrotnych rolnikach... (Mt 21, 33-45)

Celnicy i nierządnice oznaczają tu pogan, którzy z początku czcili bałwany i oddawali się różnorakim grzechom, ale potem dzięki Apostołom nawrócili się do Boga i pełnili dobre uczynki. Faryzeusze i uczeni w Piśmie oznaczają tu żydów, którzy na początku powiedzieli Bogu „tak”, ale faktycznie powiedzieli Mu „nie”, wzgardziwszy Nim wtedy, kiedy odrzucili Tego, kogo Bóg posłał – Jezusa Chrystusa. Św. Jan Chryzostom twierdził, że celnicy i grzesznicy, którzy prędzej czy później mogą się nawrócić, są lepsi niż kapłani, uczeni w Piśmie i faryzeusze, którzy się nie nawracają, bo na przeszkodzie stoi im pewność siebie, pycha i zarozumiałość.

Jaką naukę na nasze czasy możemy wyciągnąć z dzisiejszej Ewangelii? Na przykład taką, że jako katolicy nie powinniśmy chlubić się tym, że jesteśmy członkami prawdziwego Kościoła Chrystusowego, ale raczej swoim życiem i osobistym przykładem uwiarygadniać naszą wiarę i w ten sposób przyciągać innych. Samo bycie katolikiem nie wystarcza do zbawienia, jeśli brakuje pokory i postawy ciągłego nawracania się. Zwykli chrześcijanie, którzy powodowani świętą gorliwością starają się żyć doskonalej według rad ewangelicznych, chociaż nie są do tego zobowiązani ślubami zakonnymi, są jak ten pierwszy syn. Zaś kapłani, mnisi i zakonnicy, którzy złożyli śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, i potem je lekceważą, są jak ten drugi syn.

W taki to sposób nauczanie Pana Jezusa jest aktualne zawsze i każdy z nas, jeśli chce, może się wiele nauczyć.

 

O. Czesław Front

Gniew - jeden z grzechów głównych

Tematem wiodącym dzisiejszej liturgii jest przebaczenie: «Wtedy podszedł Piotr i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć bratu, jeśli wobec mnie zawini? Czy aż siedem razy?”. Jezus mu odpowiedział: „Nie twierdzę, że siedem, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy...”» (Mt 18, 21-22). Pan Jezus stawia przebaczenie drugiemu jako warunek konieczny dla uzyskania Bożego przebaczenia dla nas samych, którzy zawsze jesteśmy niewypłacalnymi dłużnikami... Otóż wielką przeszkodą w przebaczaniu jest gniew i nieprzejednanie, cechujące niewypłacalnego dłużnika z dzisiejszej Ewangelii: „Gdy ów sługa wyszedł, spotkał innego sługę swego pana, który był mu winien sto denarów. Chwycił go, zaczął dusić i mówił: «Oddaj wszystko, coś winien». A on upadł na ziemię i prosił: «Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam». On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu” (Mt 18, 28-30). Widać z tej sceny, że dłużnik, któremu przed chwilą darowano dług niemożliwy do spłacenia, zamiast się cieszyć, wpada w gniew z powodu innego błahego długu, którego on jest wierzycielem.

Czym zatem jest gniew?

Gniew to – idąc za św. Janem Chrzcicielem de la Salle - impuls duszy, który powoduje, że odrzuca się gwałtownie rzeczy, które nam się nie podobają; to chęć pomszczenia zniewag, które nam zadano. Przyczyną gniewu jest przywiązanie do przyjemności, do bogactw, do zaszczytów. Grzeszy gniewem ten, kto czegoś, co mu jest nieprzyjemne, nie znosi z cierpliwością; kto złości się na tych, którzy nie robią tego, czego on chce; kto szuka zemsty. Gniew rodzi nienawiść i wzgardę wobec bliźniego; powoduje kłótnie, wypowiada słowa ubliżające, przekleństwa; doprowadza do wybuchów złości i ataków furii, które szkodzą duszy i ciału; pod wpływem gniewu oczernia się i obgaduje innych; owocem gniewu są zabójstwa i wszelkie krzywdy, jakie się wyrządza bliźniemu mszcząc się na nim. Gniew szkodzi bardzo tym, którzy się mu oddają. Odbiera im rozum i zaciemnia zdrowy osąd, doprowadza ich do utraty pokoju serca i wszystkich dobrych uczuć; sprawia, że są oni podobni do demonów, które zawsze szaleją z wściekłości i stale przeklinają święte imię Boga. Gniew powoduje także ciężkie nieporządki we wspólnocie ludzkiej, niszczy miłość braterską, rodzinną, uniemożliwiając życie wspólne... - Najlepszym lekarstwem na gniew jest hamować już jego pierwsze porywy i oddalać powody, które go wzbudzają; nie słuchać plotek; unikać towarzystwa osób gniewliwych i mieć silne przekonanie, że nasze własne defekty są bardzo przykre dla innych...

Na koniec posłuchajcie do czego doprowadził raz ludzi gniew:

W mieście Ż. w dawnej Galicji zdarzył się tragiczny wypadek. Otóż żona miejscowego żyda M. B. kupiła sobie kapelusz za 20 koron. Mężowi powiedziała, że kapelusz kosztował tylko 8 koron. Kiedy kobieta pokazywała swój nowy kapelusz odwiedzającej ją przyjaciółce, ta powiedziała głośno, że ten kapelusz kosztuje 20 koron. Usłyszał to modlący się w przyległym pokoju mąż. Oburzony wpadł do pokoju żony, porwał kapelusz i wrzucił go do pieca w kuchni. W odpowiedzi żona zerwała mężowi tałes, tj. szal modlitewny, za co on strasznie rozgniewany uderzył ją tak silnie w policzek, że małżonka upadła na podłogę nieżywa. - W kilka godzin później wieść o zabójstwie rozniosła się po mieście. Kiedy żandarmi przyszli po nieszczęśliwego małżonka, ten uciekł na strych i tam się powiesił. Sąsiedzi zajęli się z litości małymi sierotami, jakie zmarli pozostawili... (zob. Głos Narodu, Kraków 1909)

Takich historii jest pewnie wiele i będą się zdarzały do końca świata. Niektórzy jednak przejmą się słowami Pana Jezusa, zaczną ćwiczyć się w cnotach i unikną wielu nieszczęść. Trzeba się nawracać i wierzyć w Ewangelię...

O. Czesław Front